IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Południowe Knieje

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar

Miano : Castiel
Liczba postów : 3
Dołączył/a : 29/12/2016

#1PisanieTemat: Południowe Knieje   Pią Gru 30, 2016 7:55 pm

Wielkie połacie terenu pokryte gęstą puszczą. Biegną tędy główne szlaki handlowe i trakty na południe, południowy-wschód i południowy-zachód. Co jakiś czas można napotkać niewielkie osady drwali, lub miasteczka. Łatwo jest tu spotkać bandytów i szabrowników, liczących na łatwy zysk. Gęste zalesienie utrudnia walkę regularnym wojskom Demacii, wobec czego permanentne wyplenienie rabusiów jest niemal niemożliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Castiel
Liczba postów : 3
Dołączył/a : 29/12/2016

#2PisanieTemat: Re: Południowe Knieje   Pią Gru 30, 2016 8:21 pm

Kilkanaście dni po przejściu przez portal, ciało Castiela w końcu się zregenerowało. Przez ten czas zaszył się wewnątrz ogromnego, spróchniałego, pustego w środku dębu. Obserwował stamtąd codzienne życie toczące się w puszczy - cykl dnia i nocy, zmiany pogody i zwierzęta zmierzające gdzieś w swoich sprawach. Już pierwszego dnia pobytu w Runeterze był świadkiem brutalności tego świata - widział, jak wąż atakuje mysz i połyka go w całości. Jak pająk, przyczajony na pajęczynie, wnet doskakuje do swojej ofiary i odbiera jej życie w sposób powolny i bolesny. Prawdopodobnie Castiel, gdyby tylko mógł się ruszać, ruszyłby na pomoc małym mieszkańcom tego świata. Niestety, był na to za słaby, musiał więc z bólem przyglądać się dokonywanym mordom. Szczęśliwie dla niego, podczas regeneracji nie spotkał żadnego człowieka, ani żadnej innej rozumnej istoty. Nie miał wystarczająco dużo energii, by ukryć skrzydła, nie mówiąc już o walce. Bo pewnie tak by się to skończyło. - tłumaczył się przed samym sobą. Nie przybył tu, by przelewać krew ludzi. Nie leżało to w jego naturze. Nie pozwoliłby jednak, by coś zagroziło powodzeniu jego misji. Wyrżnąłby całą armię ludzką, gdyby tylko został do tego zmuszony. Czas w samotności spędzał na planowaniu następnych kroków i rozmyślaniu o ludziach - czy naprawdę są tak okrutni, jak opisywano w kronikach? Jak powinien się zachowywać, by wyglądać na jednego z nich? Gdy tylko nabrał wystarczająco dużo sił, by w razie czego sprawnie dobyć miecza, posłużyć się prostym zaklęciem i ukryć swoje skrzydła, opuścił kryjówkę i wszedł między drzewa. Po kilku minutach przedzierania się przez busz, wyszedł na gościniec, z obydwu stron otoczony gęstwiną zieleni. Nie namyślając się długo, ruszył nim. Nie wiedział, gdzie wylądował, ani w którym kierunku zmierzał - zamierzał zapytać o to pierwszego wędrowca, którego napotka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Noxxis Hammerhoof
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 26/01/2017

#3PisanieTemat: Re: Południowe Knieje   Czw Lut 02, 2017 4:23 pm

Noxxis powoli kroczył szlakiem. Rozgląda się dość aktywnie, poszukując nowych ziół. Słyszał że w okolicy dość obficie rośnie Trawa Słoneczna a było to jedne z ziół, których zapasu jeszcze nie miał.
Jego podróż była bardzo powolna i odbywała się bocznymi ścieżkami. Mieszkańcy Valoranu byli stosunkowo przyzwyczajeni do dziwnych bestii, ale Noxxis nie chciał być ochotnikiem testowania jak wieśniacy zareagują na cztero-metrowego futrzastego bydlaka, którym aktualnie on był. Zebrał po drodze parę pomniejszych ziół, trochę szyszek, parę gałązek jodły. Niezbyt dużo, ale powinno wystarczyć na zaparzenie paru kubków różnych wywarów na odporność na choroby i tak dalej. Musiał powiększyć zapasy przed najbliższym miastem, jako że nie miał żadnego innego towaru na wymianę.. A nie miał funduszy prawie całkowicie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Ginselg
Liczba postów : 10
Dołączył/a : 31/01/2017

#4PisanieTemat: Re: Południowe Knieje   Czw Lut 02, 2017 5:03 pm

Patatajałem sobie powoli szlakiem, zmierzając do samego centrum Demacii. Rzecz w tym, że, cholercia, Apokalipsa coś wyniuchała. Albo usłyszała - kto ją tam wie. Miała czulsze zmysły od moich, więc mimo rozglądania się i nasłuchiwania nie miałem zielonego pojęcia, dokąd zaczęła pędzić. Pełnym, kuźwa, cwałem! Za każdym razem dziwiłem się, jak szybko ta kobyła potrafi biec, gdy się na coś uprze. A zwykle to, cholera, łazić jej się nie chce nawet. Ehhhh, skaranie boskie...
Próbowałem hamować, cokolwiek, bo nie wiadomo, gdzie mnie ta cholera poprowadzi, ale oczywiście nic to nie dało. Wyjeżdżając zza niedużego pagórka, Apokalipsa wierzgnęła i gwałtownie zahamowała, "wysadzając" mnie ładne parę metrów dalej. Wylądowałem co prawda względnie miękko, na cztery łapy i akurat w trawiastym nieco miejscu.
Problem leżał w innej kwestii, bo gdy odwróciłem się na plecy, zauważyłem, że wylądowałem praktycznie między nogami jakiegoś stwora.
- Eee... - zająknąłem się. - ...dzień dobry, panie Minotaur... - rzekłem niepewnie, nie wiedząc nawet, czy ten kolos potrafi mówić.
A ta kobyła durna stała i patrzyła na mnie dumnie, jakby mnie do skarbu doprowadziła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Noxxis Hammerhoof
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 26/01/2017

#5PisanieTemat: Re: Południowe Knieje   Czw Lut 02, 2017 6:58 pm

Noxxis zaczął się śmiać obserwując całe zajście, po czym schylił się, podając nieznajomemu łapę, by pomóc mu wstać. - Nazywam się Noxxis - Powiedział dość śpiewnym, wytrenowanym głosem do człowieka, po czym przyjrzał się jego wierzchowcowi. Sięgnął doń przez odrobinę druidycznego połączenia i wyczuł dość charakterne zwierze. Bizon uśmiechnął się tylko doń półgębkiem i otrzepał nieznajomego - Co robisz na tak bocznej ścieżce? - zapytał z ciekawości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Ginselg
Liczba postów : 10
Dołączył/a : 31/01/2017

#6PisanieTemat: Re: Południowe Knieje   Pią Lut 03, 2017 2:02 am

Co nieco zaskoczyła mnie tak... ludzka reakcja tego stwora. Z drugiej strony - przeżywałem niezwyklejsze wydarzenia, więc i to nie powinno mnie dziwić!
- Och. - rzekłem, nadal nieco oszołomiony nagłym przebiegiem akcji. Działo się w ostatnie parę minut sporo... - ładny głos. Jesteś muzykiem? Nadawałbyś się. - rzuciłem bez większego namysłu, nie próbując nawet odgadnąć profesji Pana Minotaura - czy kogokolwiek - po jego aparycji. Zresztą, mogła być myląca - rzadko mam do czynienia ze zwierzołakami. Czy... no, innymi rasami, hm, zwierzęcymi.
Chwyciłem też bez ociągania dłoń stwora, a raczej jeden z palców, bo tylko tyle mogłem objąć jedną ręką. Na otrzepywanie nie zareagowałem prawie nijak, prócz nieco zaskoczonej, wytrenowanej miny w stylu "no dobra, w sumie nie mam nic przeciwko". I rzeczywiście, wolałem póki co wybadać teren, żeby w razie potrzeby protestować w czymkolwiek.
- Miło cię poznać, Noxxis! Ja jestem Ginselg. Być może słyszałeś o mnie co nieco... - powiedziałem, faktycznie uważając, że mój rozmówca mógł mnie skojarzyć. Nie wiedziałem jak często bywał w miastach czy miasteczkach, ale w sumie na największych zadupiach zdarzało mi się robić koncerty. Spore były szanse, że mógł mnie znać... no, chyba że mieszkał w tym lesie. Wtedy mógłby słyszeć moją muzykę, ale kojarzyć z imienia raczej już nie.
- A co tu robię - tego nie wiem. Jej zapytaj. - rzekłem z miną wysoce zdegustowaną, wskazując palcem na moją kobyłę, która nie kwapiła się chyba do większych wyjaśnień. A to bandzior! - Jechałem sobie spokojnie do Demacii, ale tej pannie się coś odwidziało i jak nie popędziła... no, a dalszy ciąg już znasz. - uśmiechnąłem się. - A ty? - rzuciłem odruchowo, by nie zamykać rozmowy. I w sumie byłem ciekaw, co robił tu ten zwierzoczłek. Nieczęsto się spotyka takich typów! Może będzie okazja o czymś pośpiewać, o. Zresztą, wyglądał na silnego - być może, jeżeli zmierza do Demacii, zapewni mi ochronę? Zawsze jeździłem na szlaku sam, ale korzystałem z przytrafiających się okazji do wykaraskania się z tarapatów. Czterometrowy bizon-ochroniarz mógłby być w tym całkiem niezły!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Noxxis Hammerhoof
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 26/01/2017

#7PisanieTemat: Re: Południowe Knieje   Pią Lut 03, 2017 8:55 am

Noxxis uśmiechnął się, niestety z powodu zmienionej mimiki, wyglądało to odrobinę przerażająco.
- Ginselg? Nie, nie słyszałem niestety. Rozumiem że jesteś... Bardem? - zapytał, patrząc na jego instrumenty, przeciągając się lekko. W sumie podróżował już parę godzin i nie miałby nic przeciwko odpoczęciu trochę. Gdy zobaczył człowieka wskazującego na swojego wierzchowca, Bison znowu się zaśmiał - Czuć że to dość.. Charakterne zwierze. Własny umysł i to dość ciekawy - dodał, uspokajając się powoli. - Ja? Cóż... Jestem w podróży z południa Kumungo gdzie.. to się stało - wskazał na siebie - Z powrotem do Universytetu. Po pierwsze muszę pokazać tym ślepcom że tamto miejsce jest niebezpieczne, po drugie.. Niech przyślą ludzi którzy są przygotowani na pracowanie tam a nie głupią bandę amatorów i apodyktycznego majora - westchnął cicho i otrząsnął się, jakby ze wspomnień
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Ginselg
Liczba postów : 10
Dołączył/a : 31/01/2017

#8PisanieTemat: Re: Południowe Knieje   Pią Lut 03, 2017 10:52 pm

Wyszczerzyłem się w odpowiedzi na grymas Noxxisa. Nieważne było, z czym się mógł kojarzyć, ważne były w tym wypadku intencje - a niewątpliwe chodziło mu właśnie o uśmiech.
- Hoho, a to ciekawe. Nieczęsto spotyka się kogoś, komu w ogóle nie obiłem się o uszy. I tak, tak... jestem muzykiem.- rzuciłem tonem zupełnie nie wskazującym na jakiś zawód, zaskoczenie czy cokolwiek innego. Jedyne co w tej chwili mogłem odczuwać, to najwyżej zadowolenie, że będę miał okazję pogadać z kimś "z zewnątrz"! I, no, być może, pokazać mu się z dobrej strony.
- Charakterne to mało powiedziane. Przyszła na świat chyba tylko, żeby mi życie uprzykrzać. Co, pannico? - zażartowałem, tarmosząc jej grzywę. Kłapnęła na mnie pyskiem, odstraszając od siebie. Co jak co, ale jak raz mnie dziabnęła to się dziwiłem, że nadal miałem rękę! Spojrzała na mnie z lekkim wyrzutem, ale w tym też wyczułem żart. W końcu wiedziała, że nie mówiłem na poważnie. Chyba.
Wysłuchałem historii Pana Minotaura, nie mogąc jednak ogarnąć, o co mu właściwie chodzi. Mój mózg wysyłał powolne sygnały, szukał jakichś wskazówek. Próbowałem połączyć wątki i w sumie to niewiele przychodziło mi na myśl. Nie wiedziałem czy to co powiem nie będzie czasem nietaktem... ale w sumie to kto by się tym przejmował? Zresztą, jak zwykle, najpierw działałem, potem myślałem...
- To? Znaczy... co? - zapytałem, cały czas wpatrując się w jego sylwetkę po tym, jak wskazał na siebie. Powoli analizowałem sytuację z zamyśloną miną i cały czas otwartymi, lekko poruszającymi się ustami, jakbym chciał kontynuować wypowiedź - przez co, jeżeli mój rozmówca nie chciałby wcinać mi się w środek zdania - pewnie zaległa przez kilka sekund dość krępująca cisza.
No, był... takim no, stworem. Ale o co chodziło? Miał na myśli te pokracznie szyte ciuchy? Ktoś mu je uszył i nie był zadowolony z wyczynów krawca? Czy może chodziło mu o coś innego?... Przyjrzałem mu się. Futro. Czyżby chodziło o futro? W jego wypadku mogło być normalne - w końcu nie był człowiekiem. Ale niee, chyba to nie byłoby jakąś anomalią... A co było?
W końcu coś do mnie dotarło. Przecież ten gość zachowywał się... no, całkowicie jak człowiek. On się nie wychował w lesie...
- O bogowie! - podniosłem głos z miną wskazującą na eurekę, do jakiej doszedłem. - ...masz na myśli, że, no, przemieniłeś się? - zagadnąłem. Może zrobiłem z siebie głupca, ale to jedyne, co było w miarę logiczne i - w realiach przedziwnej magii, jaka przecież krążyła w okolicach Kumungu i wcale nie było to tajemnicą - całkiem możliwe.
- Ohm, cóż, niewiele mam do czynienia z takimi problemami. Nie miewam przełożonych. - rzekłem, kiwając jakby na potwierdzenie "apodyktycznego majora". - Ale opowiedz mi więcej, jeżeli nie masz nic przeciwko!
W końcu epickie ballady o czymś muszą powstawać, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Noxxis Hammerhoof
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 26/01/2017

#9PisanieTemat: Re: Południowe Knieje   Sob Lut 04, 2017 3:17 pm

Noxxis powoli przytaknął i westchnął. - Pochodzę z Ionii. Byłem badaczem, magiem natury. Wysłany w okolice północnych granic Kumungu. Mieliśmy tam badać anomalie z Dżungli Plag. Ten przeklęty kretyn wysłany z nami coraz bardzie degradował mnie. Z naukowca.. Do chłopca na posyłki. Nie zgadzałem się by porywać żywe istoty. I na wiwisekcje.. W końcu kretyn wysłał mnie z patrolem do dżungli. Jakaś magiczna burza się rozpętała. Rozszarpało resztę patrolu, ja.. Jakoś przetrwałem. Potem odkryłem co się ze mną stało. - przerwał i westchnął. To był pierwszy raz kiedy komukolwiek to opowiedział. Jednak.. Musiał to dokładnie ułożyć, jeżeli miał opowiedzieć to w Uniwersytecie. Potrząsnął lekko łbem i powstrzymał łzy bólu, zbierające się w kątach oczu. - Muszę się dostać do Uniwersytetu. Podążasz w tamtą stronę..? - Dodał cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Ginselg
Liczba postów : 10
Dołączył/a : 31/01/2017

#10PisanieTemat: Re: Południowe Knieje   Nie Lut 05, 2017 8:06 pm

- Och. Słyszałem co nieco o Kumungu i Dżungli plag... prawdę mówiąc, niegdyś byłem niedaleko tamtych stron, choć prawda, że nie wjechałem do środka. No i nie znam się na pracy naukowca, więc wiele powiedziec nie mogę, ale... no, najlepiej to nie brzmi, przyjacielu. - rzekłem, poklepując go po ple... ekhm, albo i nie. sięgałem mu najwyżej ledwo nad tyłek. Wielkie toto jak... o! - skojarzyło mi się coś...
- Hmh. To zupełnie jak z Merhoffem. Kojarzysz? Krąży taka legenda, średnio popularna, ale jego historia była dosyć podobna do twojej. Mogę ci zresztą opowiedzieć, jeśli nie masz nic przeciwko... chociaż byłoby fajnie gdzieś klapnąć. Bo nie będziemy chyba tak stać jak widły w gnoju? - zagadnąłem, nie będąc pewnym, czy aby Noxxis ma chęć siedzenia ze mną. - Ach, a co do uniwersytetu... Jaki masz na myśli? W sensie, znaczy wiesz, jest ich trochę. Jadę w stronę Demacii, ale w sumie jeśli chcesz i nie umrę po drodze z głodu, to mogę ci gdzieś potowarzyszyć!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Noxxis Hammerhoof
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 26/01/2017

#11PisanieTemat: Re: Południowe Knieje   Pon Lut 06, 2017 6:48 pm

Noxxis uśmiechnął się znowu, tym razem krzywo - Zmierzam prosto do stolicy Damacii. Ci kretyni, którzy mnie wysłali pochodzą stamtąd - Powiedział, bardzo zgryźliwie. Rozejrzał się i spojrzał na polanę. Była w sumie w większej mierze osłonięta, nie musiałby działać za dużo. - Chodź za mną, przygotuję polanę na jakieś obozowisko - Powiedział cicho i ruszył na polanę. Usiadł na jej środku po turecku i zaczął się skupiać, wzmacniając rozrost krzewów i innych roślin, osłaniając polanę od trzech stron, zostawiając małą przecinkę by wejść. Niewielki fragment na zieleni na środku polany także został usunięty, zostawiając miejsce na ognisko. Zadyszał się lekko i znowu wyszczerzył krzywo do Ginselga - Teraz twoja kolej. Czas na opowieść. -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Ginselg
Liczba postów : 10
Dołączył/a : 31/01/2017

#12PisanieTemat: Re: Południowe Knieje   Wto Lut 07, 2017 12:20 am

- W sumie... racja, zmierzaliśmy w końcu w tę samą stronę. Mogłem się domyślić. - wyszczerzyłem się szeroko, trochę z własnego roztargnienia, a trochę z samej sympatii wobec Noxxisa. Zdawał się być całkiem równym gościem... no i ponoć potrafił co nieco z dziedziny magii natury, która zawsze mnie fascynowała. W sumie to każda magia mnie fascynowała! Zawsze uwielbiałem patrzeć na jej spektakularne efekty, ale jakoś nie miałem cierpliwości - i, być może, talentu - by samemu się jej nauczyć. Co prawda wiedziałem co nieco, ale jedynie teoretycznie. W praktyce, nie potrafiłbym nawet odpalić fajki pstryknięciem palcami, co i tak jest już całkiem przyjemne.
Pokiwałem więc tylko - dla Pana Minotaura na potwierdzenie, że za nim pójdę, i na Apokalipsę, by za mną podążyła. Nie musiałem na nią gwizdać, choć mogłem. Była jednak na tyle inteligentną kobyłą, żeby zrozumiała gest. Tylko, cholera, nie rozumiała, że czasem powinna się mnie słuchać, a nie najpierw myśleć, potem robić... no ale nic, jakoś żyjemy - może nie jest taka kretyńska, jak się wydaje!
Nie no, oczywiscie że nie jest. Piękny mój konik. Poklepałem ją po szyi, gdy szła obok mnie.
W końcu miałem okazję poobserwować pewien pokaz. Rośliny zaczęły otaczać nas, tworząc jakby coś na kształt oddzielonej, klimatycznej strefy, nadającej się w sam raz na obóz. Piękny widok. Otwarłem usta z zachwytu. Ilekroć bym nie widział podobnych cudów - zwykle mam podobnie. Nigdy się nie przyzwyczaję. Chyba.
- Łaaa... - rzekłem zdumiony. Podciągnąłem opadniętą szczękę dłonią, kłapiąc przy tym ustami. Zastanawiałem się chwilę co powiedzieć - nie musiałem długo czekać, aż wpadłem na pewien ciekawy pomysł. - E! A dałoby radę tak... Fajeczkę urosnąć? Taką długą, wygiętą, na tytoń albo co... o, i w sumie tytoń też by się przydał. Byłbym bardzo wdzięczny! - powiedziałem z błyskiem w oku. Mogłem sobie kupić jakiś kawał drewna, ale kawał drewna z ręki maga natury to zupełnie co innego! Magiczny artefakt! - Zgubiłem ostatnio swoją, a tęskni mi się do niej... - rzekłem, wspominając moją poprzednią lufkę.
- Kh, khm, tak. - odkrztusiłem, jak to niekiedy mi się zdarzało przed koncertem. Zdjąłem przytroczoną do boku Apokalipsy lutnię, sprawdzając, czy aby jest odpowiednio nastrojona.
- Oczywiście. - rzekłem w końcu, nieco głębszym tonem, uśmiechając się tajemniczo. Nie spoglądałem jednak na Noxxisa, a już na gryf instrumentu. Zastanawiałem się nad doborem chwytów, jaki dobrze oddałby charakter tej historii, i nad nastrojem, jaki chciałem przekazać. To był tradycyjny rytuał: każdą legendę, każdą opowieść i balladę można było oddać w różnym charakterze, który mógł zależeć zarówno od mojego nastroju, widowni, jak i całej masy innych czynników - okolicy, atmosfery i dziesiątek innych zmiennych.
Zaległa więc cisza, jak makiem zasiał, przez kilka sekund. Nawet wiatr przestał wiać, a ptaki - ćwierkać. To było swoiste preludium. Jakby cały świat skupił się, by usłyszeć, co mam mu do powiedzenia.
Uśmiechnąłem się znów, delikatnie. Miło, że miałem tak dobrą reputację nawet u niego.

♪♫♬ Wiele wieków temu ♬♫♪
♪♫♬ żył sobie mężczyzna: ♬♫♪
♪♫♬ rozumowi jemu ♬♫♪
♪♫♬ uznała Ojczyzna. ♬♫♪
Spoiler:
 

♪♫♬ Merhoff jego nazwa; ♬♫♪
♪♫♬ honor jego wielki. ♬♫♪
♪♫♬ Spokoju nie zazna ♬♫♪
♪♫♬ przed fiaskami wszelki. ♬♫♪
Spoiler:
 

♪♫♬ Gdy na misję ruszył ♬♫♪
♪♫♬ cieszył się niezmiernie. ♬♫♪
♪♫♬ Długo się nie puszył; ♬♫♪
♪♫♬ Służył starszym wiernie. ♬♫♪
Spoiler:
 

♪♫♬ Zbadać miał tragedię ♬♫♪
♪♫♬ zespołów z Dżungli Plag. ♬♫♪
♪♫♬ Przemienił to w komedię ♬♫♪
♪♫♬ Lider grupy - Trag. ♬♫♪
Spoiler:
 

♪♫♬ Z maga kpił i szydził; ♬♫♪
♪♫♬ umniejszał roli jegooo... ♬♫♪

♪♫♬ !Trafili na Złego! ♬♫♪
♪♫♬ !Co się ludźmi brzydził! ♬♫♪
Spoiler:
 

♪♫♬ Dokonano mordu ♬♫♪
♪♫♬ Merhoff uciec zdołał ♬♫♪
♪♫♬ Wrócić do swych lordów ♬♫♪
♪♫♬ Lecz zdrowiem przebolał... ♬♫♪
Spoiler:
 

♪♫♬ Później tylko widząc ♬♫♪
♪♫♬ co mu się zdarzyło ♬♫♪
♪♫♬ i nieco się dziwiąc ♬♫♪
♪♫♬ że futro się zjeżyło ♬♫♪
Spoiler:
 

♪♫♬ Zmartwił się o siebie ♬♫♪
♪♫♬ został wykluczony ♬♫♪
♪♫♬ w jedynej potrzebie ♬♫♪
♪♫♬ utkwił zaś wzgardzony... ♬♫♪
Spoiler:
 
- Są różne zakończenia tej opowieści, przyjacielu. - powiedziałem cicho, odstawiając lutnię na bok. - Niektórzy mówią, że dokonano na nim samosądu, nabijając go na pal. - powiedziałem, nieco smutnym tonem. Wiedziałem bowiem z wielu innych źródeł, jak wybitną postacią był ów bohater. - Inne źródła powiadają, że żyje po dziś dzień, dalej czekając na pocałunek księżniczki czy innej pannicy, który ponoć miałby zwrócić mu człowieczą postać. To jest jednak wersja opowiadana dzieciom. - uśmiechnąłem się, spoglądając w oczy Noxxisowi. - Ja natomiast wierzę w inny finał. Merhoff był wybitnym uczonym i doskonałym czarownikiem, ale przede wszystkim - był dobrym człowiekiem. Gdy został skazany na banicję, powrócił do Dżungli Plag by ponownie zmierzyć się ze Złym. - nie chciałem wypowiadać się o postaci Zamaskowanego, choć co do niego też miałem pewne podejrzenia. Historie te były jednak zbyt odległe i stare, a Zły - postacią zbyt tajemniczą i dobrze ukrytą, bym mógł rzec szczególnie dużo, co nie byłoby tylko niepopartymi niczym domysłami. - I walczą tam po dziś dzień, co jest przyczyną magicznych wyładowań w tamtych okolicach. - uśmiechnąłem się ponuro, spoglądając ku górze. Nie było to zakończenie szczęśliwe. Nie było też nieszczęśliwe. Było... realistyczne, pozostawiające nadzieję, ale i rysujące dość dobrze tragedię Merhoffa. Oczy zaszkliły mi się. - Twoja historia zakończy się jednak pozytywniej, przyjacielu.  Czasy się zmieniły, a ty jesteś utalentowany. W mieście przyjmą cię z otwartymi ramionami, a jeżeli nawet nie, sam pogodzisz się z tym i odnajdziesz własne szczęście z dala od dawnych zmartwień. - powiedziałem, pełen wiary w swoje słowa. Przetarłem oczy i dostrzegłem coś ciekawego. Małego myszoskoczka, który przybył, by mnie posłuchać. Wydawał się też być poruszony.
- Co tam, kolego? - uśmiechnąłem się, sięgając powoli do niego dłonią. Nie był przestraszony, leżał w miejscu, czekając na to, co zrobię. Wziąłem go na dłoń i pogłaskałem palcem po głowie. - Dobrze, dobrze. Tobie też coś zagram. - uśmiechnąłem się i odłożyłem go na podłoże. Chwyciłem znów lutnię i zacząłem cicho grać nastrojową muzykę. Pokój; swoboda. Tymi emocjami zdawała się być zaklęta ta melodia, uspokajając bicie serca gryzonia po poprzedniej, pod koniec przecież bardzo przejmującej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Noxxis Hammerhoof
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 26/01/2017

#13PisanieTemat: Re: Południowe Knieje   Czw Lut 09, 2017 7:06 pm

Noxxis się zamyślił cicho, słuchając melodii i piosenki. Zaskakująco przypominała jego własną historię.. Tylko z "Złym" zamiast straszliwej, dzikiej magii. Ale, ale! Każda opowiastka ma jakieś korzenie. Może wniesie coś ona do jego funkcjonowania. Nidy nie wiadomo.
- Co do twojego ziela.. Wyhodowanie nowego ziela zajmie dość długo, parę dni. Obawiam się, że tak długo nie chcemy tu bawić. Ale co do fajki.. - powiedział cicho, zamyślając się i mrucząc coś pod nosem - Zgłoś się rano. Coś wymyślę. Powinienem się odwdzięczyć za tak piękną pieśń.
Uśmiechnął się lekko i przesunął łapą nad niewielkim korzeniem.
- I niestety nie pomogę Ci z zakończeniem. Nie spotkałem nikogo w Dżungli, walczącego z kimkolwiek - dodał z lekkim śmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Ginselg
Liczba postów : 10
Dołączył/a : 31/01/2017

#14PisanieTemat: Re: Południowe Knieje   Pią Lut 10, 2017 9:30 am

- Doskonale. - wyszczerzyłem się, słysząc, że dostanę czarodziejską, długą, piękną fajkę od samego druida! No, a przynajmniej coś na kształt powyższego. Tak czy inaczej, zobowiązał się do wytworzenia jakiegoś cudu, za który będę niewątpliwie wdzięczny. Jedno tylko mi nie pasowało...
- Hm? - odparłem, jakby nie będąc pewnym, o jakąż to "piękną pieśń" mogło mu chodzić. Ale przecież zagrałem tylko jedną, czyż nie? Druga była w końcu swobodną melodią... - Skąd. Nie była taka dobra. Stać mnie na więcej. - zagadnąłem, przedstawiając jedynie fakty. Trywialny tekst wymyślony na poczekaniu nie był poetycki i prosto się rymował, aczkolwiek w miarę nieźle przedstawiał rzeczywistą legendę. Był rzecz jasna jedynie jej krótkim odwzorowaniem - streszczeniem streszczenia - i gdybym miał ze szczegółami śpiewać, cóż... chyba nie dałbym rady "na sucho", hehe!
Uniosłem zaś brew na kolejną kwestię Noxxisa, niby z niezrozumieniem - kolejny raz zresztą.
- Nie prosiłem cię o to. - powiedziałem tonem wskazującym na to, że zaraz będę kontynuował wypowiedź, po czym uśmiechnąłem się, by nie zabrzmieć czasem nieżyczliwie. - Otwarte zakończenia są... dobre. Pozostawiają miejsce dla wyobraźni, dla nadziei, wiary. W takim zakończeniu znajduje się kwintesencja tego, co kochasz, ale i co nienawidzisz - tego, co obudzi w tobie najwięcej najgorętszych emocji. - mówiłem ze szczerym wyszczerzem na pysku. Skinąłem głową, grając dalej cichą, spokojną melodię, którą zacząłem przygrywać dla tego małego gryzonia, który tu niedawno zaszedł. Widać, dobrze się przy niej bawił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Noxxis Hammerhoof
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 26/01/2017

#15PisanieTemat: Re: Południowe Knieje   Sob Lut 11, 2017 7:43 pm

Noxxis przytaknął cicho i rozejrzał się. Nadal męczyło go to zacięcie ręki gdy wychodził z dżungli. Prawdopodobnie musiał to zanieczyścić odrobiną lotosu, gdyż zaczęło się babrać zamiast spokojnie goić, zwłaszcza w tym ciele. Wyjął odrobinę Hiceagane i zaczął parzyć odrobinę wywaru w imbryku, chcąc zrobić sobie niewielki okład.
- Jak już zajmuje się swoją raną.. Nie masz jakiś irytujących zadrapać, mniejszych zaognionych ran, może coś na twoim wierzchowcu? - Powiedział, uśmiechając się lekko i podnosząc wzrok na towarzysza - Akurat robię wywar na opatrunek dla siebie, a zrobienie trochę więcej nie powinno być za długim problemem -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Ginselg
Liczba postów : 10
Dołączył/a : 31/01/2017

#16PisanieTemat: Re: Południowe Knieje   Pon Lut 20, 2017 11:32 am

- Nie, nic... Kobyłka też ma się dobrze, chyba... - odparłem, ale po chwili coś mi się przypomniało. No tak...
- A, w sumie. Ta cholera jak mnie zrzuciła z grzbietu, to przecież solidnie przyryłem w glebę. Łapki mi się trochę pościerały. Nic brzydkiego, ale jak ci to za długo nie zajmie, to byłoby całkiem miło je naprawić. - pokazałem Noxxisowi spody moich dłoni, na których wylądowałem. Były dość mocno porysowane, naskórek był w większości zdarty, a gdzieniegdzie widać było przyschniętą już krew. Nie leciała, bo zasklepiła się bardzo szybko - w końcu nie były to rany, a zwykłe zadrapania - co nie zmieniało faktu, że zranienie było dość niewygodne, zwłaszcza dla muzyka.

//wybacz późny odpis :< Jeśli byś chciał się wyrwać to dawaj od razu z/t, nie obrażę się <:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Noxxis Hammerhoof
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 26/01/2017

#17PisanieTemat: Re: Południowe Knieje   Pon Lut 20, 2017 11:39 pm

Noxxis w milczeniu i relatywnym spokoju zakończył parzenie i przygotował 3 fragmenty cienkiego materiału, które zanurzył w płynie. Dwa oddał człowiekowi, jeden owinął sobie tuż nad lewym łokciem, prawie natychmiast czując łagodzące działanie ziela. Dobrze że trzymał jego zapas, to zdecydowanie mu się przyda.. Po chwili ciszy i względnej medytacji spojrzał na ciemne niebo.
- Nie wiem jak ty, ale ja nadal jednak potrzebuję snu. W tym zagajniku powinniśmy być względnie bezpieczni, a na pewno ostrzeżeni w czas jak by coś chciało nas zajść w nosy - powiedział cicho, patrząc na stworzoną ścianę z roślin, po czym skupił się i uzupełnił parę dziur, które przegapił. Zdecydowanie mniej efektownie tym razem, prawie niewidoczny ruch roślin całkowicie ich zasłoni z większości stron, zostawiając przecinkę szerokości człowieka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


#18PisanieTemat: Re: Południowe Knieje   

Powrót do góry Go down
 
Południowe Knieje
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Last Bastion :: 

Kontynent Valoran

 :: Królestwo Demacii :: Południowe tereny
-
Wymiana
Forum oparte na realiach gry firmy Riot Games, League of Legends. Styl został wykonany przez Przyczajoną Grafikę z Monochrome Layouts. Prosimy uprzejmie o niekopiowanie treści zamieszczonych na łamach forum.
Fragment kodu w ogłoszeniach: ©corazon