IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Południowy Obóz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar

Miano : Mirvexa Glaceus (Vexa, Vex)
Liczba postów : 104
Dołączył/a : 26/11/2016

#1PisanieTemat: Południowy Obóz   Pią Sty 06, 2017 7:12 pm

Ciężko jest znaleźć ten obóz jeśli nie zna się chociaż trochę Freljordu - chyba, że będziesz miał szczęście i do niego trafisz przez przypadek, gubiąc się w czasie marszu. Leży on niedaleko granicy śniegu, która wyznacza również granicę Freljordu. Samo obozowisko składa się z kilku niewielkich namiotów pokrytych grubą skórą - najpewniej jakichś niedźwiedzi czy innych stworzeń mroźnej północy. Jeden z ośmiu (tak, jest tu osiem struktur) jest nieco większy, wydaje się on być salą jadalną z otworem na dym z ogniska. Wszystkie szałasy są niemal idealnie okrągłe.



To już chyba dwa miesiące od kiedy się wybudziła z tego dziwnego snu. Wtedy też odnalazła jakiegoś rumaka i wyruszyła we wskazane miejsce, a teraz musi wrócić na Freljord. Dotarła do tej granicy dość szybko, starając się nie przejmować tym co się dzieje na trakcie i nie zatrzymywać niepotrzebnie, chyba że w celu napojenia i nakarmienia konia, czy też żeby otrzymał odpowiedni odpoczynek. Nie mogła zamęczyć przecież zwierzęcia, które ma jej służyć w czasie tej ciężkiej podróży i w pewnym sensie krucjacie. Musiała znaleźć informacje na temat Shaundi. I to na pewno nie będzie łatwa praca. Minęły cztery lata, a przynajmniej tak powiedział jej Mędrzec z Pałacu. Teraz może być wszędzie. I chociaż była tego świadoma, to zdecydowała się ruszyć właśnie na Freljord. Najciemniej w końcu pod latarnią, tak zawsze powtarzała Shaundi. Gdzie lepiej się ukrywać przed Lodową Wiedźmą niż tuż pod jej nosem?
Ach, ta ironia... Przecież sama Vexa jest teraz lodową wiedźmą.
Znała tę wioskę, już na początku podróży się u nich zatrzymała. Zapowiedziała swój powrót więc musieli się jej spodziewać. Zeszła z osiodłanego konia, po czym samo to siodło zdjęła. Nie chciała by się zwierzak przemęczał. Skierowała się do największego z namiotów. To tam mogła zjeść z wielkiego kotła, a potem zregenerować swoje siły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Liczba postów : 11
Dołączył/a : 29/11/2016

#2PisanieTemat: Re: Południowy Obóz   Nie Sty 08, 2017 2:06 pm

Z powodu braku pomysłu na ciekawe rozpoczęcie posta, co najpewniej wynika z dość niskiej częstotliwości pisania w czasie ostatnich tygodni i miesięcy, autor posta, jakim jest nie kto inny jak sama w sobie fretka Kasai aka Neoś, postanowił ograniczyć się do skromnych przeprosin za niefabularne przejście do rdzenia wypowiedzi i rozpocząć kluczową treść tej wiadomości w tym miejscu:

Tak więc przed tym strudzonym podróżami wędrowcem, którego młody wiek skutecznie ukrywały liczne blizny na odsłoniętych partiach jego umięśnionego ciała, rozpostarła się granica zlodowaciałego Freljordu, którego przenikliwe mrozy były niczym względem jego wewnętrznego chłodu. W oddali majaczyły już chmury śnieżne, najwidoczniej obawiające się przekroczenia granic swego królestwa, w którym nie było nikogo ani niczego zdolnego do skrycia swej obecności przed ich dziećmi - śniegiem i lodem.
- Hmm... - westchnął pod nosem Kasai, kładąc jedną rękę na umocowanym przy boku orężu, a drugą drapiąc się lekko po zabliźnionej pamiątce starcia nomadów z Tunelarzem. Miał nadzieję, że po tak wielu latach, odnajdzie gdzieś w końcu sens swego drugiego życia, które jasno kierowało go w stronę wszelkich możliwych powiązań z Deretsu. Czyżby jednak i tym razem plotki okazały się zwykłymi kłamstwami?
Nie myśląc o tym zbyt wiele, dawny nomad skierował swe kroki w stronę nieodległego bardzo obozowiska namiotowego. Potrzebował chwilę przystopować w drodze i napełnić pusty od kilku dni żołądek... Z każdym krokiem w stronę przytułku ludzkości jego wewnętrzny głód wzmagał się, podobnie jak ciekawość tego co go czeka...
"Lodowa kobieto nadchodzę..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Mirvexa Glaceus (Vexa, Vex)
Liczba postów : 104
Dołączył/a : 26/11/2016

#3PisanieTemat: Re: Południowy Obóz   Wto Sty 10, 2017 9:27 pm

W przeciwieństwie do swojego Ligowego przeciwieństwa, Vexa nie interesowała się nigdy światem, a jej wiedza o geografii i innych takich sprawach jest znacznie ograniczona. Jedyne podróże jakie odbyła to te do Demacii oraz ta jedna do Pałacu i z powrotem. Zdecydowane trzy czwarte życia spędziła właśnie na mroźnym Freljordzie, gdzie większa część wody pochodzi z otoczenia - ze śniegu i z lodu. Ta wioska idealnie to obrazowała. Lodowe pustkowia północy należały do takich, które nie wybaczają żadnego błędu, chociażby minuty dłużej spędzonej na śniegu czy źle wykonanego uniku w starciu z Ursynem. Nawet teraz z głównego, dość głośnego szałasu dobiegały apetyczne zapachy dobrze upieczonego mięsa. Sama Vexa niemal od razu odsłoniła wejście zakryte płachtą skóry zwierzęcej i wkroczyła na salę. Na całe szczęście jej alergia tych całkiem wygarbowanych skór dopasowanych do takich struktur nie dotyczy, więc będzie mogła na spokojnie cieszyć się swoim jedzeniem. Przysiadła się na jednej z ław i skorzystała z dość sporego kawała mięsa, którego odkroił jej "kucharz". Ot, była tutaj mile widziana. W końcu nie robiła problemu i pomagała, a to w tej społeczności prawdopodobnie najbardziej się liczyło.
- Dziękuję - powiedziała jedynie cicho, po czym postarała się powstrzymać od westchnięcia i zaczęła jeść. Przez cały ten czas zastanawiała się, co dalej robić. Gdzie szukać siostry. Jechać na terytorium Avarosy czy wpaść w sidła Lodowej Wiedźmy na terenie Frostguard? Przydałoby się powiedzieć matce i ojcu że ona dalej żyje... Albo raczej coś ją ożywiło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Liczba postów : 11
Dołączył/a : 29/11/2016

#4PisanieTemat: Re: Południowy Obóz   Nie Sty 15, 2017 11:33 pm

Nawiązując do przemyśleń autorki poprzedniego posta, należy stwierdzić pewien fakt, który niełatwo dociera do wiadomości ludzi - Kasai nie jest zainteresowany niczym, poza jego własną mocą. Od czasu "wskrzeszenia" przez Derestu czuje on przenikliwy chłód, który nie słabnie nawet w ogniu jego mocy Dziewiątego Pretendenta. Cała podróż, jak i wszelkie czynności których do tej pory się podejmował, mają i miały na celu jedynie odszukanie sposobu na okiełznanie tego zimna. Obecnie, albo nawet od pewnego czasu, dawny nomad wędruje szukając informacji i potęgi - gdyż tylko te rzeczy połączone ze sobą mogą dać mu wskazówkę i rozwiązanie jego problemu. Nawet teraz, gdy maszeruje on ze swą szablą przy boku i maską zawieszoną na ramieniu, czuje on wewnętrzny mróz.
Mróz ten nie jest wywołany temperaturą lokalną, gdyż nie była ona aż tak niska, a on sam nie był na nią wystawiony aż tak długo. Ostatecznie, wędruje od kilku dni, ale po drodze zahaczył o jakieś karczmy i wozy z sianem...
Nie zważając jednak zbytnio na atmosferę dookoła obozu, Kasai wkroczył na teren biwaku. Nie przywitał go ani słowem, ani spojrzeniem nikt, wliczając w to wiatr i pieczące się nad ogniem resztki jakiegoś prosiaka.
- Hmm... - mruknął rozglądając się wzrokiem po namiotach, w celu wybrania pierwszego do przebadania. Zdecydowanie musiał tu kogoś znaleźć, gdyż miejsce to nie mogło być opuszczone - świeże palenisko, wymienione skóry, bielizna na sznurach - wystarczyło tylko kogoś lokalnego odszukać i spytać o plotki.
Ostatecznie mężczyzna wybrał ten sam namiot co jego poprzedniczka kilka dłuższych chwil temu. Zbliżył się na pół kroku od niego i odchylił jedną ze skór grodzących wejście. Słysząc i widząc ludzi, a także czując unoszący się wewnątrz zapach jadła, zatrzymał się jedynie wychylając do środka głowę.
- Można?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Orn Bjergsen
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 23/12/2016
Wiek : 20

#5PisanieTemat: Re: Południowy Obóz   Wto Sty 17, 2017 4:05 am

Lodowe pustkowia Freljordu bywają zdradliwe... Od wielu dni wraz ze swoim wiernym niedźwiedziem nie mogli złapać śladu po trollach... Ślady szybko zostały zatarte przez ostry wiatr. Kilkudniowe poszukiwania zaczęły się robić trudniejsze dla podstarzałego już wikinga, zwierzyny tutaj zdecydowanie mniej, a zjedzenie niedźwiedzia nie wchodziło w grę, nie po to bił go po kutasie przez 2 dni by go oswoić. Gdy tylko wjechał na tereny Mroźnej Straży swój młot obwinął w kawałki starych szmat, które miał pod ręką, po co ma się młotem chwalić. Podjechał do obozu zostawiając swojego niedźwiedzia gdzieś z boku, a w rękę złapał jakieś pierdoły jak stare toporki, które zrabował od bandytów, którzy próbowali go okraść. Przynajmniej będzie miał co wymienić jeśli będzie trzeba. Do obozowiska wszedł jak swój, odziany w skóry niedźwiedzi z hełmem na głowie, zapach żarcia był na tyle intensywny, że nie mógł się powstrzymać by się nie skusić. Minął jakiegoś gościa na wejściu pchając go z bara (Kasaia) i rozglądnął się po wszystkich twarzach.
- Szukam trolli - Orn jest prostym człowiekiem i jak szuka czegoś to po prostu pyta nie bacząc na konsekwencje, tym bardziej, że po to wyruszył ze swojej samotni na terenach Zimowego Szponu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Mirvexa Glaceus (Vexa, Vex)
Liczba postów : 104
Dołączył/a : 26/11/2016

#6PisanieTemat: Re: Południowy Obóz   Wto Sty 17, 2017 10:56 pm

Kiedy tylko usłyszała ten tęgi głos wikinga, na moment przestała jeść. Mimo niezaznajomieniem z osobnikiem z którym miała do czynienia, wiedziała że nie winna była ignorować jednego z przedstawicieli takiej grupy. Tym bardziej, jeśli przyszedł tutaj we w miarę konkretnym celu. Potrafi być zimną suką, ale nie zignoruje nikogo jeśli to może zagrozić bezpieczeństwu pozostałych. Lepiej dmuchać na zimne jeśli nie zna się charakteru rozmówcy. Rozejrzała się wokół, jakby szukając wśród tłumu odpowiedzi na zadane pytanie. Niestety zignorowała czarnowłosego. Były priorytety.
- Trolli nie widziałam. Przynajmniej nie tutaj - odezwała się do niego. Kiedy tylko skończyła się rozglądać, zwróciła uwagę na dwóch mężczyzn stojących w wejściu. Pełnienie takiej a nie innej funkcji w Mroźnej Straży dawało jej możliwość nabycia naprawdę ciekawych znajomości mogących ją w przyszłości zaprowadzić do naprawdę ciekawych miejsc czy wciągnąć je w opłacalne konszachty i układy. Jednak żadnego z tych dwóch nie znała nawet z widzenia. Wolała zająć się czymś, co z pewnością pozwoli im na uniknięcie kłopotów, a być może znajdzie sobie sojuszników do walki z Lodową Wiedźmą, która ją zamknęła w bryle lodu? Każdy by się przydał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Liczba postów : 11
Dołączył/a : 29/11/2016

#7PisanieTemat: Re: Południowy Obóz   Wto Sty 24, 2017 11:34 pm

Próba bycia miłym i spokojnym, jak na strudzonego wędrowca, a przynajmniej obcego w danym rejonie przystało, zakończyła się w dość niemiły sposób. O ile dawny nomad nie miał zamiaru wszczynać burd i awantur (przynajmniej nie na ten moment, gdy był jeszcze zmęczony), o tyle jego Płomieniste Serce nie ustawało w rozemocjonowaniu. Nieokrzesanie wyższego od Kasaia o głowę Orna spowodowało nagły napływ adrenaliny do wszystkich mięśni Dziewiątego Pretendenta.
Wchodząc do namiotu na skutek pchnięcia ciałem przerośniętego barbarzyńcy, Kasai przystanął na bok od wejścia. Nie mógł się powstrzymać od uruchomienia narządu mowy i parsknięcia zgryźliwym - Spójrz w lustro... - które miało na celu lekkie uspokojenie jego niebezpiecznej mocy Króla.
Co by się stało, gdyby nagle doszło do walki, czy przynajmniej pokazowej emanacji mocy magicznej? Kasai zawędrował w te tereny w poszukiwaniu informacji związanych z plotką o jednym z Pretendentów, a nie by trenować z byle gburem z gór. Co prawda o takim pokazie mogłaby się dowiedzieć kobieta z lodu i zacząć szukać Kasaia, jednak to nie musiało oznaczać pozytywnego rozwiązania sprawy poszukiwań. Z pewnością, na razie należało się ograniczyć do chłodnej analizy i gawędy z kilkoma lokalnymi obywatelami.
Może sami powiedzą kilka słów za dużo... - pomyślał wojownik lekko poprawiając uwieszony przy pasie oręż i rozglądając się bez ruchu po zgromadzonych w namiocie osobowościach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Orn Bjergsen
Liczba postów : 9
Dołączył/a : 23/12/2016
Wiek : 20

#8PisanieTemat: Re: Południowy Obóz   Pią Sty 27, 2017 10:08 pm

Nikt Trolli nie widział... jeszcze dorwie bandę skurwysynów, żyć im nie pozwoli jak tylko zobaczy, wyrwie im serca z klaty gołymi rencoma, tak rencoma. Pozostaje mu szukać dalej po lodowej pustyni samotnie... ale najpierw trzeba było napełnić swój żołądek. Jednak spojrzał na wsze, które pyskowała, nie lubił pyskujących ludzi, a tym bardziej że nie wiedział o co mu właściwie chodziło, tym bardziej, że nawet się do niego nie odezwał. Zrobił nagły ruch ręką w ku górze, jakby swój młot miał zaraz złapać i nim uderzyć, jednak nie zrobił tego, a zagwizdał dość głośno po czym poszedł usiąść gdzieś by coś zjeść. A co to był za gwizd pewnie wszyscy zapytają? No więc... po chwili zza drzwi pojawiła się głowa niedźwiedzia, która zaryczała na Kasaia. Orn się odwrócił
- Puszek, noga - zawołał do niedźwiedzie, który podszedł i położył się obok jego nóg. Sam wiking pogłaskał go za uchem jakby nigdy nic się nie stało, nie interesowała go walka z tym małym gównem, a mógł zabić... Ale jego celem są teraz trolle, nie ludzie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Braum
Liczba postów : 20
Dołączył/a : 12/01/2017

#9PisanieTemat: Re: Południowy Obóz   Sob Sty 28, 2017 5:29 pm

Naszą sympatyczna grupę zebraną w przytulnym namiocie czekały jednak większe perypetie niż można się było spodziewać. W kilka minut po wejściu niedźwiedzia do jadalni, ziemia - czy raczej wieczna zmarznięta warstwa śniegu i lodu przemieszana z pyłem - zaczęła lekko drżeć w rytmicznych odstępach. Drgania nabierały na sile z każdym krokiem. Coś z pewnością się zbliżało, coś dużego... Tylko co to? Czy to olbrzym? Czy to gigant? Nie... to SUPER BRAUM!!! Znaczy, taki zwyczajny Braum. Ale nawet zwyczajny Braum jest super. Bo to Braum. Więc w sumie to Super Braum. No ale zostawmy ten temat filozofom, gdyż z pewnością nikt z obecnych nie jest wystarczająco kompetentny bo rozwinąć tę myśl dalej.
Zatem wracając do sytuacji... Rosnące napięcie dało się wyczuć nie tylko między dwoma podróżnikami ale też i w rytmicznym podrygiwaniu ziemi, które zwiastowało przybycie Syna Gór. Niedługo wejście do namiotu się rozstąpiło i w wejściu ukazał się rosły mężczyzna z najpiękniejszym wąsem, jaki kiedykolwiek ktokolwiek widział.
-Widzę gorące serca dalej ogrzewają nas w dniach chłodu! -zawołał na przywitanie jakby wiedział na co się zanosiło. Ominął Kasai'a delikatnie kłaniając się głową, która prawie zahaczała o sklepienie namiotu. Na jego ramieniu mały Poro ziewnął donośnie, najwidoczniej obudzony z drzemki, w czasie której jego towarzysz niósł go na swych barkach. Przechodząc obok Orna pogłaskał po głowie niedźwiedzia i uśmiechnął się szczerze do wikinga. Nakładając sobie miskę jadła, swoje kroki skierował w stronę stolika przy którym siedziała Vexa.
-Pozwoli Panienka, że przysiądę obok Niej na czas posiłku? -zapytał z miłym uśmiechem, który niemal podniósł jego wąsy do góry. Gdyby pozytywne nastawienie topiło śnieg, prawdopodobnie Freljord przestał być lodową krainą dawno temu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Mirvexa Glaceus (Vexa, Vex)
Liczba postów : 104
Dołączył/a : 26/11/2016

#10PisanieTemat: Re: Południowy Obóz   Nie Sty 29, 2017 3:08 pm

Sytuacja zrobiła się niezbyt ciekawa. Czarnowłosy zdecydowanie nie należał do osób zbyt przyjaźnie nastawionych do reszty, albo raczej potrafił nieźle odpyskować. To już jej się w sumie podobało, ale to było dopiero pierwsze wrażenie. Dlaczego jej się podobało? Też była w miarę wredna (albo raczej paskudnie szczera), chociaż wiedziała kiedy zaciągnąć hamulec ręczny i wrzucić swój język na luz. To był właśnie ten moment. Pochodziła z tych stron więc oczywiste było to, że zna tutejsze plemiona i zwyczaje, zdążyła się zapoznać z tutejszymi zachowaniami. Freljord to chłodne miejsce, nie tylko ze względu na klimat.
Ale był też persony, które potrafiły przełamać te lody*. I do tego stąd pochodziły. Przez to widać również, że niektórzy wciąż interesują się mroźnymi krainami objętymi wojnami trzech sióstr. W końcu właśnie w celach dyplomatycznych oficjalnie jeździła Vexa wraz z Shaundi. Jedna z tych osób wspominanych na początku akapitu właśnie wkroczyła do namiotu. I to nie byle kto - legenda Freljordu. Sam Braum. Towarzysz przodka Siostry Avarosy, Ashe. Obecnie sądzi się że żył też za jej czasów. Ale Mirvexa jedynie uniosła brew na jego widok. Nie spodziewała się w pewnym sensie spotkać tutaj tej istnej Legendy Freljordu. Przez moment nawet myślała, że po prostu ma zwidy przez całą tą Ligę. Albo raczej jej moc. Zaraz po tym zmrużyła oczy.
- Miejsce podpisane nie jest niczym, chyba że ława zdecyduje się nie być gotowa na przyjęcie kogoś takiego - powiedziała jedynie, niedosłownie podkreślając jego sławę. Samej wróciła do skubania swego dzisiejszego posiłku. Wiedziała, że będzie musiała zrobić zapasy na dalszą podróż. Ten niedźwiedź, który właśnie przycupnął tuż koło Orna wydawał się naprawdę smaczny, ale wyraźnie należał już do kogoś więc lepiej nie drażnić... wikinga. Spojrzała na rudobrodego, który również przycupnął sobie w namiocie. Przy okazji też zerkała na przybysza nie-z-Freljordu, chociaż ciężko było to przyuważyć.
Ale fakt faktem - gdyby ten uśmiech należący do Brauma mógł roztopić każde lody, Mirvexa już byłaby plamą na podłodze.

* - czy przełamanie lodów może znaczyć tyle samo co złamanie Vexy na pół?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Liczba postów : 11
Dołączył/a : 29/11/2016

#11PisanieTemat: Re: Południowy Obóz   Czw Lut 09, 2017 9:54 pm

Każda sytuacja i osoba wymagają podejścia indywidualnego, co dobrze wiedział nawet taki zadufany w sobie podróżnik jak Dziewiąty Pretendent. Cóż może poradzić dawny gladiator, nomad i osoba w zasadzie martwa, na bufoniaste zachowanie wąsacza o kształcie szafy, rudego wielbiciela miśdźwiedzi czy inne tożsamości mniej lub bardziej indywidualne, a przebywające w tym samym namiocie co on sam?
Widząc co się dzieje i jak wzajemne relacje między lokalnymi, zlodowaciałymi mieszkańcami, delikatnie przybierają na sile, Kasai postanowił zachować się inaczej niż miał w planach.
- Nic tu po mnie - rzekł i lekko się przeciągnął.
Lekko machnął przed sobą ręką, tworząc w powietrzu zbiór płomyków przeskakujących między sobą, po czym pstryknął, a ogień momentalnie strawił część płacht namiotu, tworząc "normalne" wyjście, którego Lider Pyroar był godzien...
Nie zważając na reakcje i zachowanie innych obecnych w obozie, Kasai po prostu zaczął iść na północ, w stronę prawdziwego Freljordu. Może tam odnajdzie kobietę skutą w lodzie?

z/t

Wybaczcie mi moje opóźnienia, ale jednak nie potrafię grać na LB. Nie wiem czy będę kontynuował tą postać. Proszę nie zaczepiajcie już Kasaia, coby mógł opuścić temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


#12PisanieTemat: Re: Południowy Obóz   

Powrót do góry Go down
 
Południowy Obóz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Last Bastion :: 

Kontynent Valoran

 :: Królestwo Freljord :: Cytadela Mroźnej Straży
-
Wymiana
Forum oparte na realiach gry firmy Riot Games, League of Legends. Styl został wykonany przez Przyczajoną Grafikę z Monochrome Layouts. Prosimy uprzejmie o niekopiowanie treści zamieszczonych na łamach forum.
Fragment kodu w ogłoszeniach: ©corazon