IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kasai

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar

Liczba postów : 11
Dołączył/a : 29/11/2016

#1PisanieTemat: Kasai   Sob Sty 07, 2017 12:36 pm

Imię i nazwisko: Kasai, co znaczy ogień, płomień, pożar
Tytuły: Czerwony Król, Król Ognia, Dziewiąty Pretendent, Lider Pyroar, Król Żebraków, Lew, Bestia, Pożar, Niosący pożogę, Płonący Oręż, Pierwszy Miecz Hordy, Alfa Watahy, Przewodnik Sfory

Płeć: Wykluczając modyfikacje genderowskie - mężczyzna
Wiek: 13 przesileń letnich do śmierci i 13 przesileń letnich od śmierci
Wzrost: Tyle co baktrian między garbami, czyli coś koło 1,96 metra
Waga: Porównywalne do młodego dromadera 93 kg

Rasa: człowiek, który umarł i żyje dalej dzięki magii

Miejsce pochodzenia: Shurima - jedna z karawan handlowych nomadów
Przynależność: Liga Królów, Pyroar
Ranga: Czerwony Pretendent Ligi Królów, Lider Pyroar

Wygląd:
W całkowitym przeciwieństwie do większości nomadów z pustyni Shurimy, a także ogólnej średniej społeczeństwa ludzi, Kasai jest silnie umięśnionym i bardzo rosłym mężczyzną o wielu bliznach i oparzeniach. Jego 1,96 metra wzrostu, czyli wysokość wielbłąda dwugarbnego w kłębie bez garba, to wartość nieczęsto spotykana na Valoranie. Mimo to, ciało mężczyzny nie jest dysproporcjonalne, co zapewnia rozbudowane masy mięśniowej (przykładowe 40 cm bicepsów i ośmiopak na wysokości brzusznej). Warto jednak dostrzec też inne rzeczy niż tylko budowę ciała Kasaia, co może być szczególnie trudne dla niektórych kobiet, na przykład jasną, miodową cerę pełną bruzd, blizn i ubytków w powierzchni, co stanowi piękne pamiątki i liczne emblematy jego wojowniczej natury. Wśród jaśniejszych śladów szponów i czerwonych braków płatów skóry, dostrzec można charakterystyczny symbol frakcji królewskiej Kasaia - Pyroar. Jest to tatuaż młonącego wilka ulokowany na największym poparzeniu ciała jakie posiada, czyli na lewej piersi (na sercu).
Przechodząc jednak od ogółu do szczegółu… Kasai, podobnie jak większość nomadów, ma średnio krótko ścięte włosy. Łączą one barwy kruczej czerni i krwistego bordo, gdzie ten drugi odcień szczególnie widoczny jest na bokach jego głowy. Część przednia fryzury, stanowiąca krótką, rozczochraną grzywkę, lekko przysłania część jego “zaoranej” potylicy. Na czole, o którym przed chwilą wspomnieliśmy, ma on kilka małych śladów cięć miecza, stłuczeń prezentowanych siniakami oraz pociągłą bliznę przecinającą jego prawą, krzaczastą brew i część powieki. Niżej widać oczy Kasaia - przymrużone, z szkarłatnymi tęczówkami i szerokimi, czarnymi źrenicami. Między nimi widać dość duży, kanciasty nos rozcięty w poziomie przez szeroką bruzdę. W niższej partii twarzy widać natomiast sinoszare usta wojownika - naturalnie kształtujące się w smutną podkówkę stanowiącą kolejny dowód jego licznych doświadczeń.
Oczywiście Kasai nie porusza się po świecie nago. Standardowo zbroi się na dwa sposoby - w zależności od warunków atmosferycznych panujących w danym terenie. Opcja pierwsza, przeznaczona na warunki specjalne definiowane jako zamiecie, ulewy i burze piaskowe, to płaszcz nomadów Shurimy. Składa się on z kilku warstw bandaży owijających kończyny i większość twarzy oraz peleryny z kapturem zbudowanej z grubego płótna lnianego odpornego na wodę i piach. Opcja druga to typowa dla Kasaia półzbroja skórzana składająca się z kilku elementów znalezionych przy resztkach swej rodzinnej karawany. Zbroja ta składa się z czterech kluczowych elementów: rękawów na ręce, pasa z osłonkami, spodni i butów. Wszystkie elementy wykonano z grubej, oprawionej skóry piaskowych bizonów, utwardzanej woskiem szerszeni, co zapewnia im trwałość i zwiększa odporność na zniszczenia. Rękawy zaczynają się na ramionach, zakrywają część karku, idą przez całe ręce i kończą się połowicznymi rekawiczkami (zakończone w połowie dłoni). Pas ma około 15 centymetrów szerokości i zapina się go żelazną klamrą, a dla wzmocnienia obwiązuje kilkoma sznurami średnicy 1,5 centymetra. Do pasa doszyte są ułożone jeden obok drugiego paski z kilku warstw skóry ulokowanej pionowo. Każdy z nich sięga do połowy ud Kasaia i obciążony jest żelaznym klipsem. Pod “spódniczką gladiatora” znajduje się góra przeszywanych spodni wyścielanych od wewnątrz miekką wełną wielbłądzią, a od zewnątrz wzmocnionych żelaznymi nagolennikami i płytami kolanowymi. Spodnie w kilku miejscach dodatkowo są spięte pasami skóry, mającymi na celu lepsze dopasowanie i zwiększenie wytrzymałości na ciosy bronią obuchową. Do tego mężczyzna nosi wysokie, sięgające kilka centymetrów nad kostki, buty z grubej skóry z dodatkowymi żelaznymi okuciami i puchem wewnętrznym. Jako dodatek do wizażu Król zawsze posiada przy sobie pochwę na swą szablę oraz maskę Pyroar. Broń ulokowana jest zwyczajowo na plecach, a spinają ją pasy łączące rękawy i ewentualne mocowanie żelazne. Maska zazwyczaj umieszczona jest na lewym biodrze wojownika, chyba że aktualnie posiada ją założoną na siebie.

Charakter:
“Moja moc ma ochraniać, nie niszczyć” to motto przewodnie jakim kieruje się Kasai w swoim nowym życiu. Jako dziecko, czyli do czasu śmierci karawany, był dzieckiem energicznym i bardzo ruchliwym. Zawsze szukał okazji do psot i zabawy, która nie musiała uchodzić normom moralnym i prawnym za prawidłową, a była często toksycznie szkodliwa. Płoszenie wielbłądów, dosypywanie mokrej wełny do kotłów z obiadem, podkradanie kobietom ich tunik - dziecinne i dziecięce rozrywki, którym oprzeć nie może się większość młokosów. Obecnie jednak nie widać nawet cienia tamtej radości i prostoty, które przepadły wraz z sercem Kasaia.
Mężczyzna jest jak lew lub inna dzika bestia, którą życie związało na smyczy i przyczepiło do społeczeństwa ludzi. Większość, która go poznała, uznaje go za tajemniczego wędrowca, który szczędzi wypowiadaniu zbędnych słów. Milcząco maszeruje on przez życie, gdyż nie uznaje potrzeby dyskusji z gorszymi od siebie potworami, za które uznaje współczesne społeczeństwa. Niczym karmiony lew patrzy na wszystko z wyższości i zawsze jest pewny swojej przewagi nad światem, lecz dowodzić jej nie musi.
Wszyscy bowiem powinni widzieć jego dostojność i potęgę, a kto jej nie uzna i zbyt głośno o tym zaszczeka w obecności Kasaia, ten może bardzo mocno oberwać. Nie zdarza się to jednak często, gdyż płomienne serce zostało już obłaskawione przez swojego posiadacza. Szkoda tylko, że nie jest już, tak jak dawniej było, wrażliwe na uczucia i emocje innych, którzy niekoniecznie są robactwem względem uśpionego potwora.

Historia:
Zwyczajem starych plemion z pustyń Valoranu jest oddawanie pierworodnego dziecka na wychowanie przywódcy karawany nomadów. Ma to zapewnić rodzinom szczęście i względy wędrownych handlarzy, którzy zapewniają im potrzebne do życia artykuły oraz informacje z odległych regionów świata. Tradycja ta została uszanowana także przez Amiyę i Norsu - młode małżeństwo archeologów badających liczne pozostałości po Imperium Shurimy. Gdy 26 lat temu narodził się ich syn Kara, a Amiya przestała go już karmić piersią, jedna z nielicznych karawan zbrojmistrzów została powiększona o nowego członka.
W ciągu trzynastu lat życia Kara przewędrował na wielbłądach całą Shurimę wzdłuż i wszerz. Nomadzi nauczyli go wytrwałości i szermierki, które niejednokrotnie potrzebne były do walki z piaskowymi drapieżnikami. Karawana kilkukrotnie też robiła postoje w Demacii, gdzie zaprzyjaźniony z szefem karawany żołnierz prowadził szkolenia bojowe dla Kary. Gdy nadeszły 12 urodziny chłopca, został on poddany inicjacji. Nomadzi zostawili go samego, jedynie z wybranym przez niego mieczem, na dwa tygodnie wśród wydm. Przez ten czas musiał zdobyć wodę, jedzenie i obronić się przed zmianami temperatury, a wszystko to po to by udowodnić, że dorósł. Na szczęście, udało mu się to przeżyć.
Sytuacja zmieniła się diametralnie w rok po zakończeniu inicjacji Kary. Nagłe nadejście wielkich ulew na wschodnim krańcu pustyni wymusiło na nomadach zmianę trasy na mniej bezpieczną, szczególnie o tamtej porze roku. Szybko okazało się, że nie była to dobra decyzja… Szef rozkazał rozbicie obozu w celu odpoczynku zmęczonych wielbłądów oraz wędrowców. Gdy nastała północ, a wyjątkowo czyste od braku chmur niebo rozbłysło pełnią księżyca, ziemia zadrżała. W centrum obozowiska, spod wydmy wyrósł wielki Pustynny Tunelarz. Rozpoczęła się jednostronna rzeź, gdyż nikt nie był gotowy na walkę z tym kilkunastometrowym robalem o dziesiątkach ostrych i szybkich niczym strzały odnóży. Kara był jednym z pierwszych powalonych, gdyż jego namiot znajdował się na środku pola. Tunelarz, wybijając się spod piasku, rozerwał płachty namiotowe i przebił przednim kolcem pierś chłopca, wyrywając mu przy tym serce. Ciało trzynastolatka zostało przez bestię porzucone w agonii i czekało na śmierć…
Los nie chciał jednak stracić tego młodzieńca, co udowodniła wola i dary Deretsu - tajemniczego źródła mocy Ligi Królów. Kara, wśród przenikających w jego umierającym mózgu wizji przeszłości, dostrzegł serce, które powoli zaczyna się żarzyć, aż ostatecznie topnieje i ustępuje miejsca płomieniowi. Była to wizja i obietnica - swego rodzaju druga szansa. Serce to bowiem ucieleśniło się na miejscu należnym organowi nomada i zaczęło silnie palić jego ciało. Mimo śmiertelnych obrażeń, które wręcz odcięły mu nerwy, zaczął czuć przeszywający, piekielny ból przypominający właśnie lawy wprost do tętnic i żył. Piersi ogarnął żar i skwierk zwęglanego mięsa, które przeistoczyło się w regenerujące ciało tkanki. Po kilku godzinach takiego leżenia w stopniowo zanikającym żarze i bólu, chłopak ponownie otworzył oczy i wstał. Na piersi miał gorejącą jeszcze bliznę, a jego skóra była gorąca. Co ciekawe, on sam czuł przeszywający chłód i pustkę, która jasno kierowała go na północ. Rozejrzał się w miejscu rzezi i dostrzegł kilka użytecznych pamiątek po jego dawnym życiu. Nie opierał się i nie miał wyrzutów wyrywając trupowi szefa karawany szablę, czy któremuś z dawnych kolegów zdejmując elementy zbroi. Stracił serce, a z nim sumienie i znane uczucia. Uzbrojony na nowo zaczął długi, trwający kilka dni marsz w stronę Wielkiej Bariery.
Podczas wędrówki nie zaznał głodu, pragnienia, skwaru słonecznego czy mrozu mrocznych nocy. Był niczym nieświadomy otoczenia zombi, starający się wypełnić nieznaną sobie misję. Dotarł do gór i poczuł coś dziwnego, jakby sznur przywiązany do jego serca i jednej z jaskiń u podnóża pasma. Wszedł między skały i dalej kroczył ścieżką wytyczoną przez przeczucie. Po kilku godzinach dotarł w tajemnicze miejsce - wśród głazów i żwiru błyszczała wielka brama wyłożona kamieniami szlachetnymi i złotem, a roztaczająca się wokół niej aura przypominała zapach cytrusów i brzęczenie dzwoneczka na wietrze. Chłopiec podszedł do wrót i przekroczył je, gdy te otwarły się przed nim bez oporu. Ujrzał za nimi komnatę, zdobioną jeszcze bogaciej niż same jej drzwi, a w niej tajemniczego mężczyznę. Stał on oparty o wbitą w posadzkę szablę, a ubrany był w lekko przypaloną szatę z kapturem. Spod nakrycia głowy wystawała jedynie zwinięta w trzy warkocze, siwa broda, na której końcach upleciono i zapalona kadzidła.
Witaj Dziewiąty Pretendencie, Królu Ognia, Pożaru, Pożogi w Pałacu Pretendenta. Niech Deretsu dalej obdarowuje cię łaskami takimi jak twe nowe Serce z Płomieni. Oto ja, Mędrzec wypełniający wolę mego przeznaczenia, odpieczętowuję dla ciebie twą nową magię, by ta naznaczyła świat i zapewniła ci zwycięstwo w Lidze Królów - rzekł tajemniczy starzec w kierunku Kary i wystawił doń swój oręż.
Wystrzelił z niego płomienisty symbol 火 - Kasai, co znaczy ogień, pożar, płomień, pożoga, spalenie. Symbol ten trafił i wnikł w pierś chłopca, który momentalnie został oświecony przez liczne informacje o Lidze Królów. Poznał swe moce, przeszłość, liczbę i magię innych Pretendentów, a także odkrył swoją nową tożsamość. oficjalnie porzucił imię Kary i nazwał się Kasai. Dopiero teraz rozpoczął swe prawdziwe życie usiane ciernistymi kwiatami i pięknem dzikiej bestii, którą skrywa w sobie.
Opuścił Pałac Pretendenta i wyszedł na północnej stronie Wielkiej Bariery. Znał ten rejon i wiedział, że jest ju na terenie Królestwa Demacii. Postanowił spędzić tu pewien czas - stał się najemnym szermierzem-ochroniarzem i potajemnie szkolił się w korzystaniu ze swych nowych mocy. Nie minęło dużo czasu, a wśród podobnym mu wiekiem sierot i sług bogatych rodów poznał “sojuszników”. Młodzi, widząc oraz poznając potęgę magii i szermierki Kasaia stworzyli swego rodzaju gang. Oni zdobywali dla niego pieniądze i jedzenie, a on uczył ich i obdarował ich częścią swej płomienistej mocy magicznej. Czuł się jednak w Demacii niezwykle źle, gdyż dwa lata dla lwa wśród świątobliwych królików to zbyt długo. W rocznicę 15 urodzin opuścił ostatecznie to “sztuczne miejsce” i wyruszył na wschód, pozostawiając w Królestwie jedynie część swego klanu szermierzy.
Po wielu dniach wędrówek i polowań trafił na tereny Piltover. Zarówno dla niego samego, jak i dla jego wojowników, miasto było dziwnym tworem ludzkiej fantazji - roboty i wszechobecna technologia, którą widzieli pierwszy raz na oczy, wywarła wrażenie zdumiewającej, acz bezbronnej. Ta opinia szybko wskrzesiła w Kasaiu potrzebę do przetestowania Mocy Króla. Krótkim poleceniem wydanym do swojego oddziału wywołał kilkugodzinny chaos w mieście nauki. Podczas gdy naprzeciwko rzezimieszkom Króla wyszły roboty - strażnicy miasta, Kasia musiał poradzić sobie z pościgiem zorganizowanym przez szeryf Caithlyn i i jej pomocnicę Vi. Z początku chaos i destrukcja skutecznie spowalniały działania policji, jednak szermierze dawnego nomada szybko polegli w walce i zostali aresztowani. Dowiedziawszy się o tym i czując za to odpowiedzialność, Dziewiąty Pretendent zaprzestał swych ataków i na jednym z placów czekał na przybycie Vi i Caithlyn. Zaoferował swego rodzaju umowę, która wydawała się nie do akceptacji - one wypuszczą jego wysłanników, a on nigdy więcej nie przybędzie tutaj bez ich wyraźnego zezwolenia oraz zapewni pomoc w naprawach miasta. Co ciekawe, kobiety przystały na jego propozycję, co prawdopodobnie miało związek z innym zagrożeniem, którym musiały się szybko zająć - Jinx. Uwolnieni gangsterzy zostali rozesłani po Piltover jako pomocnicy w odbudowach i naprawach, a Kasai wyruszył dalej. Na odchodne zawarł jeszcze małą umowę z Caitlyn - obiecał wyruszyć do konkurencyjnego Zaun i spowodować tam podobny chaos, a ona obiecała przekazać jego prezenty członkom organizacji. Były to maski zwierzęce z wygrawerowanym od środka napisem “Pyroar! Płoń niczym serce mego wewnętrznego zwierzęcia”.
jak powiedział, tak zrobił - Ognisty król podążył dalej na wschód, docierając do spowitego smogiem Zaun. Szybko dotarł do miejscowej bandy sabotażystów, którzy jednoznacznie przyjęli za cel uśmiercić tajemniczego przybysza z Piltover (możliwe, że posiadali o nim informacje od swych szpiegów). Gdy banda tych kilkudziesięciu oprychów zaatakowała szesnastolatka o zachodzie słońca, nie wiedzieli że może to być ostatnie słońce które ujrzął w swych życiach. Rozgromieni w ciągu kilkunastu minut bandziorowie nie mieli nawet sił by uciec przed rozżarzonym do czerwoności młodym szermierzem. Jedynie padli przed nim i błagali o litość, a on, ochłonąwszy na ich widok, uśmiechnął się i zaoferował ugodę. W zamian za oddanie się pod jego jurysdykcję i służąc mu swym ciałem i umiejętnościami, on miał nauczyć ich solidnej szermierki i części potężnej magii ognia, którą sam posiadał. Zebrani zgodzili się na to bez wahania i w ciągu dwóch lat stali się pełnoprawnymi członkami Pyroar. W formie treningów swych mocy i uczniów, Kasai przystępował do licznych niszczycielskich ataków na fabryki i laboratoria - często na zlecenie konkurencyjnych zakładów i osobowości. Swoboda działania i wolność spowodowały, że polubił ten rejon, co nie do końca zgadzało się z jego odbiorem w lokalnych środowiskach…
Po dwóch latach jednak opuścił i Zaun, pozostawiając tam dziesiątki płomienistych szermierzy - przyczajonych i oczekujących wezwania swego Króla. Dalej obierając kierunek wschodni, dotarł na zamieszkane przez korsarzy i rabusiów morskich ziemię Unii Bilgewater. Spędziwszy tam kilka dni, przeznaczone na rekrutację kilku pijanych szermierzy o wysokich rekomendacjach oraz poznawaniu lokalnych rumów i innych trunków, Kasai wsiadł na okręt jednego z piratów. Wyruszył na jego pokładzie w stronę wysp Ionii, które miały być następnym przystankiem w podróży. Liczne plotki o mistrzach walki i magii, zamieszkujących archipelag, zaciekawiły dawnego mieszkańca pustyni. Dopłynąwszy do brzegów Ionii, statek zostawił tam swego nadmiarowego załoganta i powrócił na szerokie morze.
Kasai natomiast zaczął następną wędrówkę. Dwa lata spędzone na podróżach od wioski do wioski miały na celu nauczenie osiemnastolatka prawd życiowych i pogłębieniu jego szermierczych umiejętności. Nie doszło to jednak do skutku, gdyż lokalni mistrzowie albo nie chcieli pokazać mu tajnik walki, albo byli zwyczajnie od niego słabsi (mniejsze zakony i klasztory). Natomiast liczne dyskusje filozofów i mentorów społeczeństwa kończyły się zwykle coraz większym niezrozumieniem neutralności i pacyfizmu mieszkańców Ionii, a także charakterystycznym dla Pretendenta zwrotem “mieścina robactwa”. Uznał on wręcz, że kraj ten jest niegodny jakiejkolwiek rekrutacji, gdyż tylko siła potrzebna jest ludziom, a tutaj jej nie ma. Ostatecznie zwiedziwszy większość ważnych miejsc w geografii Ionii, szermierz powrócił na zachodni brzeg archipelagu i wypłynął w stronę Noxus.
Nie minęło więcej niż kilka godzin od przybycia do portu Noxus, gdy Kasai poznał już główne motto tego państwa. To było pierwsze miejsce w jego podróży, nie licząc pustyni, który szanowała prawdziwą siłę i potęgę jednostek, gwarantując najlepszym dostatnie życie. Widząc zamiłowanie mieszkańców Noxus do walki i umiejętności bojowych, Kasai zechciał przetestować swoje siły - skierował się więc w stronę aren walk, gdzie powinien spotkać rywali godnych swej uwagi. Nie stało się to jednak zbyt szybko. Początkowe tygodnie, sumujące się niemal w rok czasu, spędził na stopniowym wspinaniu się w hierarchii gladiatorów. Przez te 12 miesięcy nie został pokonany ani razu, a jego liczni przeciwnicy niejednokrotnie starali się go prześcignąć. Ostatecznie kilku z nich stało się nawet członkami klanu Ognistego Króla… Niestety nie wszystko było tak miło jak same pojedynki na arenach. Około 3,5 roku przed wyruszeniem poza granice Noxus, do uszu Kasaia dotarły wieści o tajemniczych wydarzeniach mających miejsce na pustyniach Valoranu. Okazało się to nic innego, jak wskrzeszenie Imperium Shurimy z wielkim Azirem na czele. Stopniowo pojawiające się nowe informacje o tym tworze napawały przywódcę Pyroar obawami i smutkiem, że jego rodzinne tereny staną się czymś obcy, niemiłym i fałszywym. nadal bowiem uważał piaskowe wydmy za teren nomadów i karawan, które stanowią prawdziwych mieszkańców południa Valoranu. Stopniowo rozszerzające się wpływy ognistego szermierza umożliwiły mu zdobycie pewnych funduszy na ekspedycje zwiadowczą - przeznaczył na to oszczędności z poprzednich lat i wysłał na Shurimę najbardziej zaufanych gladiatorów z Noxus.
Gdy zamierzał już opuszczać tereny Imperium, jego wpływy na tym terenie były już wystarczające by miał dostęp na solony wyższych rangą poruczników armii. Dowiedział się tam o planie jednego z generałów, który chciał zainwestować w niezależne jednostki specjalne służące do infiltracji pozostałych państw Runeterry. Kasaiowi spodobała się ta idea, więc zgłosił się i swój klan szermierzy ognia do anonimowego adiutanta. Nie minęło więcej niż kilka tygodni, w których trakcie powróciła grupa zwiadowców z pustyni, a Pyroar zostało nazwane jednostką wsparcia armii Noxus.
Ostatecznie, kilka tygodni przed 26 urodzinami, dawny nomad pozostawił stacjonujące w Noxus oddziały Pyroar i skierował kroki na północny zachód, w stronę wiecznie zlodowaciałego Freljordu. Powodem tego było usłyszenie informacji o dziwnej kobiecie skutej lodowym posagiem. Z niewiadomej przyczyny, wieść ta zaintrygowała Kasaia, więc postanowił sprawdzić jej prawdziwość i ujrzeć posąg na własne oczy. Problemem jednak okazało się to, że nie wiedział gdzie ów rzeźba się znajduje, a jego impulsywna natura nie postarała się o zdobycie takiej informacji.
Takim oto sposobem nomad którego serce zapłonęło pojawił się na terenie północnego Valoranu… Czy znajdzie swe przeznaczenie? Czy zwycięży w Lidze Królów? Czy odszuka kobietę w lodzie? Czy wreszcie opuści go uczucie wiecznego mrozu? O tym wszystkim, musi przekonać się sam.

Stosunek do innych nacji/postaci:

  • Imperium Shurimy - odnosi się do niego jako do starego domu, ale zatartego we wspomnieniach. Pragnie, by pustynia na powrót stała się ziemią nomadów i oazowiczów, którzy obecnie zatracili się w sobie pozwalając na wskrzeszenie “Imperium”. Ponowne powstanie tego państwa nakreśliło ostatecznie negatywną opinię Kasaia o rodzinnych piaskach.
  • Królestwo Demacii - “klatka zbudowana z pozorów w której więżą ludzi” - tak Kasai określa królestwo zapamiętane jeszcze z czasów swego życia. Szanuje on wspaniałych mistrzów sztuki wojennej, jacy zajmują swe urzędy w armii Demacii, jednak nie potrafi wytrzymać świętobliwej praworządności. Gardzi sztuczną moralnością i wiarą mieszkańców, którzy w jego postrzeganiu są niczym innym jak udomowionymi przez biczowanie psami.
  • Piltover - niemilitarne Piltover, chronione jedynie przez kilka “legend” i oddział zaprogramowanych robotów, było dla Kasaia pierwszym testem jego własnej siły. Akceptuje on istnienie Piltover, jednak jest to tylko forma równoległej egzystencji, której nie przeszkodzi i nie pomoże dopóki nie będzie mu to na rękę.
  • Zaun - “bezgraniczna swoboda” panująca w Zaun była motorem napędowym Kasaia do wzmożonych treningów swych mocy. Najemne przeprowadzenie kilku ataków na fabryki i laboratoria spowodowało mieszane opinie o jego osobie, ale mu dostarczyło odrobiny zajęcia. Wspomina miasto zdecydowanie pozytywnie.
  • Bilgewater - unia handlowo-korsarska nie była dłuższym przystankiem w podróży Kasaia. Zawędrował tam tylko dla łatwiejszego transportu na wyspy Ionii. Mimo to, w ciągu spędzonych tam kilku dni, wyrobił sobie dwojaką opinię o mieszkańcach Bilgewater. Z jednej strony polubił tamtejsze trunki i otwartość marynarzy, z drugiej znienawidził marność polityczną i militarność piratów stanowiących “postrach mórz”.
  • Ionia - raj pacyfistycznych dyplomatów i filozofów okazał się prawdziwym piekłem niezrozumienia dla Kasaia. Przez wiele miesięcy wędrował po wyspie, zgłębiając sztuki walki i wsłuchując się w długie dyskusje myślicieli. Nie dotarło do niego z nich jednak nic, poza mocniejszym wzmocnieniem swojej teorii, że tylko siła może zapewnić ochronę i bezpieczeństwo. Ionia została przez niego nazwana siedliskiem robactwa.
  • Noxus - przedostatni punkt podróży, który pokazał, że na świecie są jeszcze miejsca dobre dla prawdziwych wojowników. Kasai, który spędził w Noxus kilka lat, poznał to państwo dostatecznie dobrze, by nazwać je swoim nowym domem. Siła definiująca prawo do władzy oraz brutalne poglądy narodowe stały się dla niego swego rodzaju poparciem argumentów niesionych za swą filozofią. Kasai odnosi się do Noxus przytłaczająco pozytywnie.
  • Freljord - lodowe łańcuchy górskie i pustkowia znające jedynie przenikliwy mróz to miejsce idealne na treningi Kasaia. Mimo neutralnego stosunku do tutejszych mieszkańców, nie traktuje tych ziem jako państwa, a raczej zbiorowiska plemion. Może ktoś kiedyś zmieni jego opinię.
  • Caithlyn i Vi - traktuje jako swego rodzaju dawne rywalki. Jeżeli dostanie od nich wezwanie o pomoc to albo wyruszy w stronę Piltover osobiście, albo zleci swemu klanowi stawienie się na pomoc szeryfowi miasta.
  • Podrzędny generał Noxus - traktowany jako przyjaciel i swego rodzaju zleceniodawca. Jego projekt przeistoczył część Pyroar w jednostkę najemną działającą u boku armii Noxus.

Cechy i zdolności:

  • Płomieniste serce - anatomiczny organ jakim jest serce został u Kasaia zastąpiony płomieniem mocy Deretsu. Zapewniło mu to życie, gdy kilka sekund przed jego otrzymaniem został przebity kolcem pustynnego robala. Serce z ognia zapewnia mu dwie cechy: a) Kasai nie umrze od ciosu w serce takiego jak przestrzelenie, czy wyrwanie. Jeżeli zdarzyłoby się, że miejsce gdzie ma serce, zostanie przebite, jedyne co się stanie, to pojawią się płomienie wychodzące z jego klatki piersiowej. b) Kasai nie czuje większości temperatur. Jest mu obojętne czy świeci w niego pustynne słońce, czy chodzi nago po lodowcu w trakcie śnieżycy. Dodatkowo dzięki temu średnia temperatura jego ciała to około 45 stopni celsjusza, lecz nie jest to problem dla jego ciała.
  • Tancerz ostrza - wieloletni trening i doświadczenie w boju sprawiło, że Kasai stał się jednym z bardziej rozpoznawalnych szermierzy na północ od Wielkiej Bariery. Siła ciosów jego szablą przekracza średnią i jest w stanie skruszyć oręż przeciwnika. Precyzja wymierzania ataków dorównuje uderzeniom Iońskich mistrzów. Szybkość przemieszczania się po polu bitwy niejednokrotnie zaskoczyła licznych rywali.
  • Włóczykij - długa, ciągle trwająca podróż przez Valoran, którą rozpoczęła wizyta w Pałacu Pretendenta, a także jego nomadzkie korzenie uodporniły Kasaia na trudy podróży. Potrafi iść znacznie dłużej bez odpoczynku, nie przeszkadza mu deszcz i wiatr, nierówny grunt tylko trochę go irytuje. Podobnie sprawa tyczy się warunków noclegu - wystarczy mu oprzeć się o coś w pozycji półsiedzącej i lekko przysłonić oczy cieniem.
  • Osławiony - Kasai nie należy do osób problematycznych na każdym kroku, ale na pewno nie jest też zwolennikiem praw. Łamie wszystkie zasady, które mu się nie podobają lub przeszkadzają w danej chwili, a to spowodowało lekko negatywną sławę w środowiskach śledczych i policyjnych.
  • Rozsławiony - kilkukrotna pomoc różnym służbom i organizacjom oraz utworzenie wszechobecnego Pyroar spowodowały rozsławienie imienia wojownika. Wiele osób (szczególnie tych ważniejszych lub o większych wpływach) wie jak się z nim skontaktować i ewentualnie skorzystać z oferowanych przez jego klan usług.
  • Głos Alfy - jako Król i przywódca Pyroar, Kasai posiada naturalny talent do przemawiania i przekonywania ludzi do podążania za jego głosem. Jego nieliczne przemowy są płomieniste i poruszają serca, a ludzie chętnie wykonują jego polecenia (a jak nie chętnie to w przestrachu przed jego mocą). Ułatwia to kontrolowanie w boju Pyroar i ewentualnych “losowych bestii”, czyli doklejonych pod jego komendę ludzi.
  • Dziki Wpływ - jak każdy Pretendent Ligi Królów posiada on zagrożenie Dzikim Wpływem. Jednakże nie działa on na niego w sposób standardowy - jest zdecydowanie groźniejszy. Średnie koszta promilowe użycia mocy Kasaia są niższe niż u innych Królów, ale każda zadana śmierć zmniejsza limit Dzikiego Wpływu o 10 promili. Wynika to z faktu, że Dziki Wpływ Kasaia jest ściśle zespolony z jego płomienistym sercem.


Umiejętności magiczne:

  • Piromancja - zdolność tworzenia ognia z niczego, jedynie przy pomocy swoich myśli. Ogień może mieć wiele różnorodnych wielkości i kształtów (np. płonący wąż, ściana ognia, płomień do papierosa), a jego siła zależna jest tylko od ilości i wielkości ognia. Ogień ten można wskrzesić w promieniu 20 metrów (z ograniczeniem obiektów zasłaniających).
    Zaklęcie to powoduje Dziki Wpływ w ilości zależnej od ilości ognia: mały płomień w formie świecy czy zapalarki nie powoduje wzrostu, a większe ilości to od 1 do 50 promili.
    Między przywołaniem ognia w mniejszej ilości musi być 1 post przerwy, a w przypadku ilości dużych 2 lub 3 posty.
  • Pirokineza - zdolność kontroli ognia jedynie przy pomocy myśli i ewentualnie gestów. Ogień można formować i powodować jego przeniesienie, np w formie wystrzału lub bicza. Zasięg kontroli nie przekracza 50 metrów od maga (z ograniczeniem obiektów zasłaniających).
    Zaklęcie to powoduje Dziki Wpływ w ilości zależnej od ilości ognia i czasu trwania kontroli. Każdy post kontroli, w zależności od warunków, to od 5 do 75 promili.
    Co drugi post trwania zaklęcia przedłuża przerwę między użyciami o jeden. Kontrola nie może trwać jednak dłużej niż 6 postów (czyli przerwa trwa od 1 do 3 postów).
  • Natura Lwa - jedna z trzech specjalnych mocy pochodzących z Płomienistego Serca. Jest to forma pasywnego wzmocnienia tworzonego przez rozrost płomieni wewnątrz ciała Pretendenta. Jej aktywacja jest natychmiastowa i powoduje kilka efektów. Z efektów wizualnych, ciało Kasaia ulega lekkim zmianom - jego włosy zaczynają płonąc i falować niczym ogień świecy na wietrze, źrenice zmieniają się w czysty ogień, a żyły stają się silnie widoczne i jarzą się niczym rozżarzona stal. Z efektów pozytywnych - staje się on jeszcze szybszy i zręczniejszy, zyskując przy tym około 20% przyśpieszenie ruchów i skrócenie czasów reakcji. Umożliwia mu to też rzucenie Ryku Bestii lub Dzikiej Furii. Z efektów negatywnych - staje się dzikszy (niczym Lew) i nie kontroluje w pełni swojego umysłu. Jest wtedy znacznie bardziej podatny na magię opartą o mentalności i iluzję, a sojusznicy muszą się mieć na baczności równie mocno co wrogowie. Stan ten nie trwa długo, gdyż każda minuta jego przedłużenia znacząco osłabia ciało użytkownika.
    Zaklęcie to powoduje Dziki Wpływ w ilości 100 promili na post, gdzie wartość ta jest naliczana w każdym kolejnym poście.
    Zaklęcie to może być używane nieprzerwanie przez maksymalnie 3 posty i tylko raz na fabułę, chyba że trwa ona dłużej niż 7 dni fabularnych, wtedy można użyć jej ponownie.
  • Ryk Bestii - jedna z trzech specjalnych mocy pochodzących z Płomienistego Serca. Jest to forma manifestacji presji mocy Czerwonego Króla w formie ryku kształtującego się w wędrujący w linii prostej filar ognia. Siła tego czaru jest zdolna do spopielenia i stopienia skał i metali, a także tkanek żywych. Magia ta jest jednak tak bardzo wyczerpująca, że Kasai potrafi ją wyzwolić dopiero po aktywacji Natury Lwa, lecz i tak nie może tworzyć Ryku Bestii częściej niż raz na kilka dni. Filar ognia powstały na skutek tego czaru ma 50 metrów wysokości i 10 metrów średnicy. Porusza się on z prędkością 20 km/h i dociera na maksymalnie 200 metrów odległości. Każda spalona materia zmniejsza zasięg o kilka metrów.
    Zaklęcie to powoduje Dziki Wpływ w ilości 125 promili niezależnie od warunków i przebytej przez filar trasy.
    Zaklęcie może być użyte tylko raz na fabułę, chyba że trwa więcej niż 5 dni fabularnych, wtedy można użyć go ponownie.
  • Dzika Furia - jedna z trzech specjalnych mocy pochodzących z Płomienistego Serca. Jest to forma manifestacji potęgi mocy Czerwonego Króla w formie sfery czystego ognia rozrastającej się dookoła użytkownika. Siła tego czaru zdolna jest do spopielenia zaklęć i zapieczętowania na krótki czas mocy istot magicznych. Magia ta jest jednak tak bardzo wyczerpująca, że Kasai potrafi ją wyzwolić dopiero po aktywacji Natury Lwa, lecz i tak nie może może tworzyć Dzikiej Furii częściej niż raz na kilka dni. Kula płomieni osiąga średnicę 50 metrów, co następuje niemal natychmiast. Jej rozrost niszczy lekko podłoże dookoła Króla, gdyż nie jest one w stanie przewodzić tak potężnej mocy.
    Zaklęcie to powoduje Dziki Wpływ w ilości 250 promili niezależnie od warunków i ilości zapieczętowanej magii.
    Zaklęcie może być użyte tylko raz na fabułę, chyba że trwa więcej niż 10 dni fabularnych, wtedy można użyć go ponownie. Spopieleniu ulegają tylko aktualne rzucane zaklęcia, a zapieczętowanie trwa 2 posty.
  • Bastion - pasywna tarcza magiczna znacząco osłabiająca siłę wszystkich zaklęć poza zaklęciami innych Pretendentów. Podstawowo tarcza działa w promieniu dwóch metrów od Króla i powoduje dziesięciokrotny spadek siły zaklęć wrogów. Aktywuje się bezwarunkowo w chwili “dotarcia zaklęcia” w pole jej działania i wywołuje wzrost Dzikiego Wpływu o 20 promili/post. Dodatkowo Pretendent może dobrowolnie aktywować Bastion ze zwiększonym polem działania w celu, np. obrony dodatkowych osób. Każdy metr zwiększenia pola działania Bastionu to dodatkowe 10 promili Dzikiego Wpływu/post.


Ekwipunek/złoto:


Ciekawostki fabularne:

  • Głos - Corvo z Dishonored 2 w dubbingu anglojęzycznego aktora: Stephena Russella
  • Character Song - Hollywood Undead “Lion” w wersji Nightcore
  • Powiada się, że to człowiek. Nie jest to jednak pewne, gdyż może być w proporcjach 50/50 nieumarłym lub istotą magiczną. Dlaczego? Bo mu się umarło i Liga królów go wskrzesiła mocą Płomienistego Serca.
  • Pyroar (KO w budowie) jest jego klanem i jest rozsiane na terenie Demacii, Noxus, Piltover i Zaun.


//przepraszam za wszelkie błędy ;_;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Thresh
Liczba postów : 91
Dołączył/a : 26/11/2016

#2PisanieTemat: Re: Kasai   Sob Sty 07, 2017 6:25 pm

Nie ma żadnych błędów. Akceptuję. <3


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Kasai
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Last Bastion :: 

Strefa Gracza

 :: Karty Postaci :: Zaakceptowane Karty
-
Wymiana
Forum oparte na realiach gry firmy Riot Games, League of Legends. Styl został wykonany przez Przyczajoną Grafikę z Monochrome Layouts. Prosimy uprzejmie o niekopiowanie treści zamieszczonych na łamach forum.
Fragment kodu w ogłoszeniach: ©corazon