IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Braum: The Heart of Freljord - gotowa!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar

Miano : Braum
Liczba postów : 20
Dołączył/a : 12/01/2017

#1PisanieTemat: Braum: The Heart of Freljord - gotowa!   Pią Sty 13, 2017 1:17 am



Imię i nazwisko: Braum
Tytuł: Serce Freljordu, Smokobójca
Wiek: Ponad 500 lat

Rasa: Człowiek - Zrodzony z Lodu

Miejsce pochodzenia: Niewielka wioska w Górach Północnych
Przynależność: Avarosan
Ranga: Tarcza Królowej - Dyplomata
Profesja: Strażnik Królowej Ashe



Braum wyglądem stanowi dosłownie wzór Freljordzkiego mężczyzny. Rosły i barczysty zdaje się być kolejną górą w tej zapomnianej przez bogów krainie. Nasz były pastuszek, a obecnie ponad pięćsetletnia żywa legenda mierzy sobie mocne dwa i pół metra wzrostu, a całość tego stanowią atletyczne mięśnie rodem z dzieł mistrzów rzeźbiarstwa. Lewą rękę wraz z barkiem wytatuowano runicznymi znakami w kolorze jasnego błękitu. Jedyne owłosienie na jego ciele to brwi i imponujące wąsy znane w całym regionie, albo i nawet całym Valoran.

Charakter:
Na całym świecie nie znajdziesz takiego mocarza jak Braum z tak samo wielkim sercem jak on sam. Mimo swej postury i siły zdolnej stawić czoła całym armiom, Syn Gór nie ucieka się do zabijania. Siła Brauma służy do obrony potrzebujących - niesienia pokoju i zagaszaniu konfliktów - nie do mordowania czy odbierania życia, które uważa za święte. Do walki staje w ostateczności, gdy słowa zawodzą lub starciu nie da się już zapobiec. Nawet wtedy nie wyobraża sobie by zabić swego wroga, nieważne jakim potworem by był. Od najmniejszego Poro do samego smoka - nie ważne kim jest przeciwnik, Braum nie zada ostatecznego ciosu. Nie zniży się do poziomu mordercy. Po prawdzie, nasza legenda złożyła kiedyś śluby, że jego dłoni nigdy nie zbruka szkarłat krwi. Mówimy tu oczywiście o przenośni do zabijania, a nie o faktycznym śledzie posoki, która czasem może się ostać na ciele wojownika.
Jednak zostawmy te poważne tematy i skupmy się raczej na klasycznym Braumie. Nasz barczysty towarzysz to kompan jakich mało - każdy chciałby go mieć na liście swoich przyjaciół. Zdolny do poświęceń, nieustraszony i nie-do-ruszenia stanowi idealnego człowieka, który będzie krył twoje tyły. Pewnie sądzicie, że trudno o względy takiej szychy? Otóż nic bardziej mylnego bo bardziej otwartego i przyjacielsko nastawionego człowieka nie ma w całym Valoranie. Braum wychodzi z założenia, że obcy to przyjaciele, których jeszcze nie zna i dopóki nie udowodnisz, że jest inaczej, jego wiara w ciebie nigdy nie zagaśnie. Zawsze chętny do uczty i zabawy, zna wszystkie tańce ludowe Freljordu, których nauczył się przez lata swego życia.

Umiejętności:
Zrodzony z Lodu - kwintesencją mocy Brauma jest jego pochodzenie. Wychowany przez parę prowadzącą proste pasterskie życie, Braum spędził szczęśliwe dzieciństwo mimo swego niezwykłego przeznaczenia. Jako Zrodzony z Lodu posiada dostęp do szeregu umiejętności podobnych do innych swego gatunku jak i specjalnych, które sam wykształcił w czasie swego długiego życia.

  • Moc Prawdziwego Lodu - Braum jest w stanie wytwarzać i władać prawdziwym lodem - niezniszczalnym magicznym materiałem, który nigdy nie topnieje. Jest jego wrodzona umiejętność jednak nie przykładał się w jej rozwijaniu ofensywnym. W większości przypadków używa jej do obrony samego siebie, pokrywając nim części swojego ciała lub ciała przeciwnika w momencie uderzenia, by wywołać odmrożenia lub nawet unieruchomić. Jego najsilniejszą umiejętnością z tym związaną jest wytworzenie dużego bloku lodu w formie głowy barana by użyć jej jako pocisku. Ciska nim w przeciwnika, który może zostać niemal natychmiast zamrożony. Innym przykładem jest zgromadzenie dużej ilości lodu przed tarczą w celu jej powiększenia. Dzięki temu może ochronić znacznie większą ilość osób za sobą. Ta zasłona, podobnie jak tarcza, jest absolutnie niemożliwa do przebicia przez jakąkolwiek siłę - magiczną czy fizyczną.
  • Syn Gór - Freljord naznaczył Brauma swoim czempionem, obrońcą i wybrańcem. Dlatego nie może zginąć śmiercią naturalną na jego ziemiach i utrzymuje on go w stanie najwyższej formy (długowieczność). W dodatku, wszelkie rany odniesione w walce może wyleczyć wchłaniając okoliczny lód czy śnieg. Działa to także z wodą w dowolnym miejscu na świecie. Co za tym idzie, każda magia oparta na kontroli wody i lodu jest nieskuteczna przeciwko Braumowi - kolos po prostu wchłonie jej moc, pozwalając by ta uleczyła go i dodała mu sił.
  • Niezrównana siła - wsparte magią ciało Brauma to prawdziwa forteca. W połączeniu z jego siłą tworzy czołg lub, jak on woli to nazywać - lawinę. Siła Brauma to coś czego nie można lekceważyć, powiem więcej - to tak jakby zapomnieć, że płynąc pod wodą trzeba wstrzymać oddech. Braum jest wystarczająco silny by gołymi pięściami przebijać skały bez mrugnięcia okiem, rąbać drzewo, wykarczować las w kila godzin czy rzucać domami jakby to były śnieżki. Brum potrafi skoczyć z jednego czubka góry na drugi nie biorąc nawet rozbiegu. Kiedy napręży mięśnie, nawet ziemia rozstępuje się pod jego przerażającą siłą. Mimo tego, że walce powstrzymuje się na tym polu, to i tak ciężko o przeciwnika, który utrzymałby mu kroku po więcej niż kilku uderzeniach. Krąży plotka, że każdy mdleje po otrzymaniu najwyżej czterech ciosów Brauma - lub przynajmniej nie może się ruszyć przez krótką chwilę.
  • Lodowy Gigant - całe ciało Brauma zrobione jest z lodu, mimo to zachowuje się normalnie i nawet wydziela ciepło. Dzięki temu żaden mróz nie jest mu straszny, a najgorsze halne wiatry są dla niego miłym zefirkiem. Niestety, przez to gorzej znosi upały ale nikt nie widział by kiedykolwiek narzekał na coś tak trywialnego jak pogoda. Albo w ogóle narzekał. Taka budowa wpływa też na jego odporności - magia ognia i ciepła z pewnością będą na niego bardziej skuteczne.


Smokobójca - jest to druga forma jego mocy, którą uzyskał po swoim słynnym pojedynku ze smokiem, który zaatakował jedną z wiosek. Dzięki tej walce Braum uzyskał Smocze Serce, kwintesencję mocy gada, która odblokowała jego nowe moce, których jedynie nieliczni mogli doświadczyć na przełomie dziejów. Ich rzadkość polega na tym, że nie mogą zostać smokowi odebrane w skutek zwykłego zabicia - smok może nimi obdarzyć tych, których uzna, za wybitnych, godnych spuścizny tak ogromnej mocy. Nie trzeba chyba mówić, jak trudno przekonać smoka by ten odstąpił swą potęgę zwykłemu śmiertelnikowi.


  • Pancerz Smokobójcy - kiedy sytuacja tego wymaga, Braum może przyzwać potężną zbroję ze smoczych łusek, która obdarza go jeszcze większą siłą i mocą niż miał dotychczas. Zmienia się także jego tarcza, która zostaje przyozdobiona smoczym łbem plującym roztopioną skałą. Od tej pory, smok strzeże naszego bohatera, pożerając wszelki ogień i plując nim na nieszczęsnych wrogów Brauma. Ten może także nadać swym ciosom ognisty aspekt, tworząc potężną kombinację ciosów lodu i ognia. Braum traktuje te moc jako ostateczność, gdyż tak niszczycielska siła może przynieść wiele złego, jeśli nie opanuje jej w pełni.
  • Bratnia Krew - smoki i osoby z nimi związane wyczuwają moc Brauma. Zwłaszcza te pierwsze będą czuły do niego znacznie większy respekt i chętniej porozmawiają zanim targną się na potyczkę z kimś, kto już raz zabił jednego z nich.



Ekwipunek/złoto:
W Ekwipunku Brauma znajdują się jedynie rzeczy najpotrzebniejsze. Trochę racji żywnościowych, kilkadziesiąt metrów mocnej liny, niewielki nóż w cholewie lewego buta i spory zapas słodyczy. Nie trzeba oczywiście wspominać o jego tarczy, która towarzyszy mu niezmiennie od czasu jej heroicznego zdobycia. Co do niej można jedynie powiedzieć, że jest niezniszczalna. Absolutnie niezniszczalna. Jest stałym elementem wszechświata. Jeśli świat się skończy zostanie tylko jego tarcza. Tarcza.

Ciekawostki fabularne:

  • jest przyjacielem Ashe i Tryndamere'a, chociaż twierdzi, że niezbyt do siebie pasują,
  • ma naturalną łatwość w nawiązywaniu więzi ze zwierzętami,
  • Trynamere nigdy nie pokonał Brauma w siłowaniu się na rękę, chociaż pewnie się do tego nie przyzna,
  • Gragas jest jego kumplem od kielicha,
  • stale towarzyszy mu niewielki Poro imieniem... Poro. Braum nie nadał mu imienia bo sądzi, że przyjdzie ono kiedy nadejdzie czas jego bohaterstwa. Poro traktowany jest jako swoisty uczeń Brauma,
  • od czasu koronacji Ashe, jego relacje z Sejuani lekko się ochłodziły, chociaż wcześniej cieszył się jej przyjaźnią,
  • Braum objął za misję zapobiegnięcie wojny domowej we Freljordzie. Wyczuwa bowiem, że za narastającym napięciem stoi trzecia siła w postaci starożytnej lodowej wiedźmy,
  • Braum jest sparring partnerem Tryndamere'a bo jako jedyny jest w stanie zatrzymać go gdy wpadnie w furie,
  • Braum w czasie bitew zajmuje się ochroną Ashe i innych żołnierzy. Skupia się na obronie rannych i nie dopuszczeniu do śmierci jakiegokolwiek z żołnierzy, niezależnie od przynależności,
  • Trollem uratowanym przez Brauma był Trundle, jednak on sam może tego nie pamiętać,
  • Braum jest Chuck'iem Norris'em w świecie League of Legends.




Historia:

Poranki w górach zawsze mają dwie natury - z jednej strony wszechogarniające zimno nocnego powietrza mrozi cię do samych kości by zacisnąć swe szpony na twoim ciele desperacko walczącym by nie pogrążyć się w wiecznym śnie lodowego pustkowia. Z drugiej blask jutrzenki, słońce wychyla się z nad szczytów by przynieść kres nocy i ogrzać cię niczym ramiona matki stęsknionej za powracającymi do domu dziećmi. Groźba śmierci i nadzieja przetrwania krzyżują się tutaj jak w żadnym innym miejscu na świecie. Cały Freljord jest przesiąknięty tą dwoistością. Avarosan -enklawa jednocząca plemiona gotowe żyć w pokoju i dostatku. Frostguard - milczące zimno obserwatorów, które skrywa więcej tajemnic im głębiej nad nim rozmyślasz. Winters Claw - szpon, który złapie w stalowym uścisku najsłabszych wyciskając z nich ostatnie resztki gorącej krwi. To kraina, w której żyć mogą jedynie najsilniejsi z pośród ludzi. Kraina wiatru, lodu i śniegu. Kraina milczących szczytów i szumiących lasów. Kraina, w której... Braum bierze właśnie poranną kąpiel w jednej z rzek.
- APSIK! -głośne kichnięcie poniosło się echem po lesie. Mężczyzna otarł nos przemywając wąsy, a wypadek, gdyby jakaś nieczystość się na nich ostała. Następnie wylał na siebie kolejne wiadro zimnej wody. Jego codzienny rytuał dobiegł końca - w końcu nie ma to jak porządna kąpiel po kilkugodzinnych ćwiczeniach.
- Poro, zbieramy się! Gdzieś tam są ludzie, którzy potrzebują naszego wsparcia! - zakrzyknął do towarzysza delektującego się śniadaniem z ciasteczek. Kudłate stworzenie dokończyło posiłek i z radością wskoczyło na bark przyjaciela. Zajęło to kilka chwil nim Braum założył swój rynsztunek ale szybko nadrobili ten czas w zaledwie pierwszym skoku mocarza, który wyniósł ich w połowę drogi na szczyt najwyższej góry w okolicy.
Jak co dzień górskie powietrze wypełniało płuca Brauma po same brzegi. Taka przebieżka po szczytach zawsze przynosiła korzyści jego samopoczuciu i duchowi. W tym krótkim momencie kiedy widział całe piękno swojej ojczyzny ułożone u swoich stóp, wtedy wiedział, że jest gotów na wszystko byle tylko chronić jego majestat. Widział lasy, wioski, miasteczka. Widział Avarosan, gdzie wstawał nowy dzień i czekali go przyjaciele. Widział ruiny pozostawione przez Zrodzonych z Lodu. Widział wszystkie rysy i wszystkie detale na wiecznie zamarzniętych szczytach. Widział też ludzi, którzy - dopełniając kontrast tego miejsca – posiadali jedne z najgorętszych serc na świecie. Mieliśmy tutaj miłujących spokój poddanych Ashe, gorącokrwistych barbarzyńców Sejuani i strażników Obserwatorów, których czujny wzrok palił niczym słońce Shurimy. Braum wierzył, że to właśnie ich ciepło – wszystkich żyjących istot w tej krainie – pozwala mu nigdy nie zaznać uczucia chłodu.
Tego dnia w powietrzu wisiało jeszcze jedno ciepło. Takie, którego wcześnie nie dane u było czuć. Gorąc o wiele większy niż jakakolwiek góra plująca ogniem. I znacznie bardziej od niej niebezpieczna. Niedługo to trwało zanim lekkie górskie powietrze zmieniło się w smród palonego drewna, a jego przejrzystość została zmącona przez gęsty dym. Chata się paliła, ale jak do tego doszło?
Braum nie zajmował się powodami tylko niesieniem pomocy. Odbijając się od najbliższej góry wylądował na obrzeżach miasta i rzucił się ku jego bramom.
-Poro! Trzymaj się mocno! –powiedział do przyjaciela, a ten posłusznie chwycił z całych sił prawy naramiennik towarzysza. Pierwsze wrażenie było mylne – całą wioskę zajął silny ogień a ludzie ratowali się w biegu. Jedynie jeden piechur wyposażony w tarczę gnał przed siebie szukając ludzi w potrzebie. Wyważył pierwsze drzwi, zza których dobiegał cichy szloch kobiety uwiezionej między językami ognia.
-Już! Biegnij! –zawołał do niej gasząc płomienie za pomocą odrobiny wytworzonego lodu.
-Moje dziecko! Nie mogę go nigdzie znaleźć! Mój mały Kron!
-Znajdę go! Masz moje słowo, a teraz uciekaj! –przyrzekł, a łzy żarliwiej popłynęły z jej oczu gdy rzuciła się do ucieczki. Braum szukał w każdej chacie krzycząc imię zagubionego dziecka. Ludzie był spanikowani, o wiele za bardzo niż wskazywać mógł na to zwykły pożar. Nawet tutejsi farmerzy nie należą do strachliwych, zwłaszcza w tych burzliwych czasach gdzie trolle, niedźwiedzie czy inne bestie non stop czyhają na ich stada. To musiałoby coś większego, dlatego nie można sobie pozwolić na chwilę nieuwagi.
W końcu Braum dostrzegł samotnego chłopca, stojącego na środku czegoś, co zapewne chwilę temu było rynkiem. Patrzył się w chmurę dymu z nad płonącego Domu Wspólnego, gdzie zazwyczaj odbywały się biesiady i ważne wydarzenia mające wpływ na całą wspólnotę mieszkańców. Dopiero po chwili doszło do niego, że tym w co patrzyło dziecko nie jest dym i rosnące płomienie, tylko para jaśniejących niczym rubinu oczu istoty w nim ukrytej. Mocny powiew wiatru pozbawił ją czarnego płaszcza – czerwone łuski rozgrzane wewnętrznym ogniem zdawały się byś stopioną skałą, jej kolce mogłyby stanowić palisadę niezdobytej fortecy, a wielkie gadzie cielsko przywodziło na myśl mieszkańca piekieł. Nie było mowy o pomyłce gdy potwór wziął głęboki oddech patrząc na podrostka. Braum skoczył do niego osłaniając ich obu w ostatniej chwili swoją tarczą i grubą warstwą lodowej ściany. Lawa odbiła się od Prawdziwego Lodu niczym fala uderzająca w skalny brzeg. Wąsacz odwrócił się i uśmiechnął do chłopca wyrwanego z transu przerażenia.
- Następnym razem ty przypilnujesz moich pleców mały… –rzucił jednym ze swych ulubionych cytatów bohatera.
- Nie jestem mały, Panie! Jestem Kron! – zawołało dziecko nie widząc co powiedzieć, gdy postać z bajek stanęła przed nim we własnej osobie.
- A ja Braum! A twoja mama martwi się o ciebie, więc zmykaj!
Dziecko ruszyło ku bramie wyjściowej. Do tej pory wszystkim raczej udało się uciec z miasta. Braum wskoczył na stworzoną ścianę by lepiej przyjrzeć się okolicy. Miała ona dobre dwanaście metrów wysokości, więc z pewnością wystarczyła bo zobaczyć najbliższy teren. Widział jak chłopiec dobiega do rodziny za miastem i jest witany w objęciach. Tłum zebrał się przy rzece wypatrując jak płonie dobytek ich życia. Tarczownik odwrócił się w stronę smoka.
- Czemu atakujesz tych ludzi? Nie zrobili ci nic złego!
- Ohooo, co to? A więc Zrodzeni z Lodu jeszcze żyją? Niespodzianka… - rzekł gad, co wprawiło w jeszcze większe zaskoczenie Brauma. – Oczywiście, że nic mi nie zrobili. Ale co to za powód? Czy potrzebujesz powodu by rozgnieść robaka swoim butem?
To porównanie zdenerwowało go bardzo, jednak trzymał nerwy na wodzy. Smoki to nie byle bestie, które można przestraszyć i zmusić do ucieczki. To inteligentne stworzenia, zdolne do myślenia i podstępu, a w dodatku jedne z najgroźniejszych w tym świecie. Nawet ktoś z mocami Brauma musi stać na baczności mierząc się z nimi.
-  Taaak… Dla mnie ludzie są nikim więcej jak robakami, największym ich zaszczytem powinno być to, ze zabił ich ktoś mojego pokroju, a nie inny człowiek! Myślisz, że mając trochę mocy Starszych Ras stanowisz dla mnie wyzwanie?! Spaliłem setki twoich braci zanim przyszedłeś na świat i tysiące ich braci przed nimi! Moje łuski są twardsze niż zbroje, moje kły ostrzejsze niż miecze, mój oddech gorętszy niż słońce! Moje spojrzenie przeszywa strachem królów, kiedy kroczę trzęsie się ziemia! Jestem Arkath! Jestem Ojcem Ognia Smoków! Jestem Siejącym Prochy! Kim jesteś śmiertelniku by mnie wyzywać na pojedynek?!
Braum nie odpowiedział. Złapał mocniej swoją tarczę i spojrzał na Poro, który zeskoczył mu z ramienia i pobiegł w stronę tłumu, gdzie na ręce wziął go Kron.
-Ja? Jestem tylko pasterzem kóz…


Tymczasem tłum przy rzece głośno rozmawiał na temat tego co się wydarzyło. Kron siedział na kamieniu przytulając poro i oglądając jego niezwykłe wąsy i bojowe spojrzenie w stronę wioski.
- To jakiś szaleniec! -usłyszał nagle gdzieś z tłumu. – Jakiś wielki facet wbiegł wprost do wioski! Nie krzyczeliśmy za nim by uciekał, ale nie słuchał nas. Ten smok z pewnością go zabije!
Kilkoro ludzi przytaknęło mężczyźnie. Był to miejscowy karczmarz, którego chata spłonęła jako jedna z pierwszych.
- To nie szaleniec! –powiedział głośno Kron. – To był Braum!
Tłum na chwilę zamilkł słysząc to oświadczenie. W końcu słychać było głośne westchnięcia niektórych dorosłych.
- Braum to bajka. Legenda, którą ktoś wymyślił dawno temu by dzieci były grzeczne i jadły wszystko z talerza. Ktoś taki nie istnieje...
- Istnieje! Uratował mnie przed smoczym ogniem. Wskoczył przed smoka jakby nie widział żadnego zagrożenia! A potem wyrosła ściana z lodu tak zimnego jak nic co do tej pory widziałem! To na pewno był Braum! Miał nawet wielką tarczę! Uwierzcie mi!
- Mówię ci, Braum nie istnieje –upierał się karczmarz.
- Jeśli Braum nie istnieje to czemu smok jeszcze nie przyleciał tu nas pozabijać?! –krzyknął przez łzy i to jakby zdumiało zgromadzonych. –Braum walczy z nim teraz by nas ocalić, a wy mówicie, że go nie ma! Mnie by nie było gdyby nie Braum! A on jest tam teraz sam na sam z czymś co zniszczyło nasze domy w godzinę! Jak wy możecie być tak okrutni kiedy on stawia swoje życie na szali byśmy my mogli żyć dalej?!
Wszyscy mieszkańcy zamilkli, a ich serca przeszył żal, że tak okrutnie potraktowali swego obrońcę. W głębi duszy każdy z nich przez chwilę poczuł się jak dziecko, które właśnie usłyszało pierwszą historię o Sercu Freljordu. Każdy z nich zadawał sobie pytanie – czy naprawdę teraz przed ich oczami żywa legenda stawia czoła nieznanemu złu?
- Ja wierzę w Brauma… On pokona smoka i ocali nas jak zawsze to robił… Nie polegnie! Braum nigdy nie zawodzi! Słyszysz mnie, BRAUM?! MASZ WRÓCIĆ NIOSĄC NA TARCZY GŁOWĘ SMOKA! JA W CIEBIE WIERZĘ!!!


Walka w wiosce trwała w najlepsze. Nie było czasu na odpoczynek. Każdy cios w pysk gada był dla niego kolejną ujmą na honorze i zaskoczeniem, że zwykły człowiek jest w stanie chociażby dotknąć takiego potwora jak on. Braum nie ustępował ani na krok. Za każdym splunięciem osłoniętym przez tarczę wyprowadzał kolejne uderzenie szczerbiąc zęby bestii. Po każdym smagnięciu ogonem wstawał ze zdwojoną siłą. Kiedy monstrum przygważdżało go do ziemi, naprężał mięśnie odpychając go od siebie. Nikt nie mógł zyskać pola, ani nikomu nie przypisywała fortuna.
- Ty szczurze! –sapnął smok w chwili, kiedy tracił siły. – Jak śmiesz mi się stawiać?!
Ku zaskoczeniu gada, Braum zaśmiał się lekko, potem głośniej aż w końcu wybuchł gromkim śmiechem. Wściekłość kazała mu ziać ogniem by zamienić wroga w kupkę popiołu ale Braum przewidział to i zasłonił się tarczą. Ta nie ustępowała mimo ciągłego strumienia płomieni, aż smok poczuł jak wielka siła uderzyła go w głowę i wbiła ją w ziemie. Na czubku paszczy stał Braum tryumfalnie przyciskając butem jego czaszkę. Arkath zrozumiał, że gniew przysłonił mu oczy i nie zauważył nawet, że atakował samotnie stojącą tarczę.
- Dziękuję ci za dwie rzeczy, gadzie… -zaczął dosyć tajemniczo. – Po pierwsze, w przeciągu paru chwil ewoluowałem z robaka do szczura. Przyjmuję to jako komplement z twojej strony. Po drugie dziękuję ci, że przypomniałeś mi o czymś ważnym…
Smok nie dał rady zapytać, o co chodziło wojownikowi. Siłacz chwycił go za rogi i obracając się dwa razy wyrzucił na zbocze pobliskiej góry. Wylądował tam z hukiem łamiąc drzewa i szorując grzbietem po skalistym stoku. Nie trwało to długo jak poczuł łamiący ból w kletce piersiowej. Kiedy spojrzał w dół zobaczył stojącego w niej Brauma, który wymierzył mu cios swoją tarczą. Wyglądało na to, że po rzuceniu smokiem, ten zwykły człowiek złapał znowu swoją jedyną broń i wskoczył dokładnie w miejsce w którym wylądował jego przeciwnik.
- Masz rację, że nawet tutaj większość ludzi jest słaba i kiedy ich siły nie wystarczą będą walczyć kładąc swoje życie na szali. Ja mam trochę inny problem… Czasem czuję się jakbym żył w świecie z kartonu, gdzie zawsze muszę być skupiony by utrzymać nad sobą kontrolę i nic nie zniszczyć. Nigdy nie pozwalam się ponieść emocjom bo ktoś może ucierpieć. Jednak z tobą jest inaczej, ty możesz to znieść. Więc dziękuję ci za danie mi okazji by pokazać na co naprawdę mnie stać…
Tarcza upadła z głuchym łoskotem na ziemię, a Braum strzelił kośćmi w palcach swoich dłoni. Zaciskając pięści wziął zamach po czym uwolnił w cielsko smoka serię potężnych ciosów. Siła była zbyt wielka by ziemia pod gadem to wytrzymała. Z każdym ciosem powstawał większy krater, krater przemienił się w wnękę, a wnęka w jaskinię, z której tylko dobiegał skowyt zdumionego gada i huk postały z ciosów jego oprawcy.
Kiedy światło z wejścia było niczym gwiazda na niebie, Braum ciężko sapiąc przyjrzał się przeciwnikowi. Smok ledwo oddychał, ale znając ich moce i tak wyliże się za jakiś czas. Mężczyzna zszedł z gada i podniósł tarczę, które zsunęła się w dół tunelu w wyniku uderzeń swego właściciela. Braum zabrał ją i zaczął szykować się do wyjścia.
- Dokąd idziesz… Dobij mnie, człowieku!
- Nie… - odpowiedział. – Ja nie odbieram życia. Nawet robaki nie mają powodu lękać się moich stóp, bo z szacunku do nich ostrożnie dobieram drogę. Dziś jeden z robaków wgniótł cię w ziemię, więc może i ty zaczniesz tak postępować… Nie karz mi więcej walczyć bo i tak wiemy już, że nie wrócisz tu szybko.
- Kiedy wyzdrowieję spalę tę wioskę znowu! Chcesz ich skazać na wieczne życie w strachu?!
- Kiedy znowu ją zaatakujesz, przybędę jak ostatnio i po raz drugi cię pokonam! A potem trzeci i czwarty, tak długo jak pojmiesz, że póki jestem w okolicy to NIGDY nie uda ci się kogoś skrzywdzić! Zawsze przybywam tam, gdzie ktoś mnie potrzebuje! Ale nie odbiorę życia, Arkath!
Smok znów spojrzał na Zrodzonego z Lodu. Nie był podobny do nikogo na jego drodze. Miał w sobie większą siłę niż armia i więcej miłości niż matka do dziecka.
- A więc tak… Teraz rozumiem… -powiedział po czym zaśmiał się lekko. W tym momencie zakrztusił się krwią, czy raczej lawą spływającą mu z pyska. –Powiedz mi, pasterzu kóz, jak cię zwą?
- Braum.
- Braum… to dobre imię. My smoki mamy swój kodeks. Dać tym, którzy nas pokonali połowę naszej mocy – to kwestia honoru między nami. Dzisiaj poległem dwukrotnie: poległem w walce z tobą i poległem jako smok. Pozwoliłem by człowiek zyskał mój szacunek. My nienawidzimy nawet siebie nawzajem, a co dopiero tak słaby gatunek jak ludzie… Dlatego oto daję ci całą moją moc. Będę żył w tobie i chronił cię tak jak ty chronisz swoją tarczą każdego za twoimi plecami.
- Ale co to ma znaczyć? –zapytał zaszokowany Braum, kiedy jego wróg wygłosił swe poruszające przemówienie. Jego ciało zajaśniało płomieniem.
- Twoja droga zaprowadzi cię pewnie jeszcze przed niejedno wyzwanie. Przyjmij więc moją duszę, jako dar na dalszą drogę. Żegnaj, Braumie Smokobójco.
Złoty ogień otoczył byłego pasterza, który osłonił się tarczą. Magia znalazła jednak drogę do jego wnętrza i oplotła go łącząc się z sercem. Czuł gorąc, ciepło bijące ze środka jak i z nowego odzienia. Czuł jak rana na lewym oku zabliźnia się. Czuł spokój. Czuł jak w końcu walka dobiegła końca.
Przed wejściem do jaskini, w której Braum dokonał smoczego żywota zebrali się mieszkańcy wioski. Kron dalej trzymał w ramionach małego Poro. Wszyscy zastanawiali się, czy śmiałkowi udało się pokonać gada.
- To musi być smocza jaskinia! Smok przywlókł go tutaj i pożarł na dnie! – krzyczał karczmarz, jednak nikt nie reagował na jego panikę. Wszyscy byli zjednoczeni w wierze w swojego bohatera.
Nagle pojawiło się światło w dole jaskini. Coś się zbliżało. Łomot jego kroków niósł się echem z wnętrza ciemnego korytarza. Poro wyskoczył z rąk chłopca i pobiegł w dół tunelu. Kron znowu zamarł w bezruchu rozpoznając hipnotyzujące spojrzenie ognistych klejnotów.
- Nie… Niemożliwe… -wyszeptał. Tłum zaczął się cofać gdy światło przybrało postać pary oczu i wnętrza rozżarzonej paszczy. Z wejścia do jaskini wyjrzała paszcza smoka. Paszcza smoka przytwierdzona do tarczy Brauma, którą tryumfalnie niósł przed sobą i podniósł wysoko nad głowę by każdy mógł podziwiać jak moc. Z paszczy dalej spływała roztopiona skała i bił z niej wielki gorąc, niczym z pieca kowala. Braum pozdrowił tłum gromkim śmiechem a on wtórował mu okrzykami zachwytu i płaczem szczęścia.
Na cześć tej historii, mieszkańcy nazwali wieś, a później miasto Dragon’s Cave. Po dziś dzień stoi w nim piękny mur z prawdziwego lodu, którym Braum ocalił Krona przed smoczym ogniem, a w karczmie opowiada się historie o bohaterze nad bohaterami. O sercu Freljordu. O Smokobójcy. O Braumie…



Ostatnio zmieniony przez Braum dnia Sob Sty 21, 2017 7:33 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Lex i Xel
Liczba postów : 16
Dołączył/a : 13/12/2016

#2PisanieTemat: Re: Braum: The Heart of Freljord - gotowa!   Pią Sty 20, 2017 5:15 pm

Witam cieplutko zimnego kolegę!

A więc tak, przejrzałem całą KP i mam kilka uwag.
- Przede wszystkim, nie pozwolę by Braum był nieśmiertelny nawet na terenie Freljordu. Możesz szybciej regenerować siły i rany, lecz wciąż możesz umrzeć. Zwłaszcza że, jak mniemam, większość, jeśli nie wszystkie Twoje wątki będą we Freljordzie. Nie mogę tego przepuścić, niestety.
- Co do regeneracji ran za pomocą śniegu i wody, możesz to robić, ale nie tak od ręki. Co mam na myśli? Ano to, że w zależności od tego, jak poważne są twoje rany, ich regeneracja będzie trwała dłużej.
- Nie poruszyłeś tutaj również, z tego co zauważyłem, kwestii kondycji Brauma. To jak szybko się męczy? Mimo tytanicznej siły i wytrzymałości nie jest jednak bogiem, który byłby niezdzieralny. Prosiłbym, abyś to gdzieś ujął.
- Tworzenie Prawdziwego Lodu również w granicach rozsądku. Jest to zbyt mocny materiał - mocniejszy od standardowego lodu, więc jego tworzenie też będzie męczyć Brauma, chciałbym byś to również gdzieś to opisał.
- W formię Smokobójcy, chciałbym wprowadzić Ci pewne ograniczenie, że przybranie jej, zmniejsza nieco Twoją odporność na zimno. Ponadto, umiejętności związane z tworzeniem Prawdziwego Lodu również zostają wtedy osłabione. Przeciwwaga dla mocy ognistych.
- I na koniec jeszcze jedno. Napisałeś w Pancerzu Smokobójcy, że Braum jest zdolny pochłaniać ogień i nim pluć. Sprecyzuj mi proszę, czy chodziło Ci o to że, by pluć ogniem musi najpierw go pochłonąć, czy o z goła osobne działania.

Cała reszta bardzo mi się podoba. Znalazłem kilka literówek w historii, ale nie wymagam ich poprawiania.

Narazie to chyba tyle. Z góry chciałbym poprosić o wyrozumiałość, gdyż jest to pierwsza Karta Postaci którą sprawdzam, więc w razie, gdybyś się z czymś nie zgadzał, zawsze możemy podyskutować i dojść do kompromisu.
Do zobaczenia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Braum
Liczba postów : 20
Dołączył/a : 12/01/2017

#3PisanieTemat: Re: Braum: The Heart of Freljord - gotowa!   Pią Sty 20, 2017 6:45 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Miano : Jhinuś
Liczba postów : 45
Dołączył/a : 26/11/2016

#4PisanieTemat: Re: Braum: The Heart of Freljord - gotowa!   Sob Sty 21, 2017 1:47 pm

Cytat :
- Nieśmiertelnością próbowałem wytłumaczyć fakt wieku Brauma. On sam nie jest jej świadomy, więc bynajmniej nie będzie działać przez nią pochopnie. Na wielu forach widziałem przykłady postaci nieśmiertelnych lub z ograniczoną śmiertelnością.


Mówisz, że jest nieśmiertelny, a wcale tak nie jest, skoro pisałeś o tym gdzieś niżej. Lepszym rzeczownikiem okazałaby się długowieczność. Nie powstałyby przez to żadne wątpliwości.
Poprawisz - masz akcept. Ładnie nam wszystko wyjaśniłeś, więc nie mogę się do czegokolwiek przyczepić. Nad mocą i umiejętnościami postaci na fabule tak czy siak czuwa Mistrz Gry. c:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Braum
Liczba postów : 20
Dołączył/a : 12/01/2017

#5PisanieTemat: Re: Braum: The Heart of Freljord - gotowa!   Sob Sty 21, 2017 7:33 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Thresh
Liczba postów : 91
Dołączył/a : 26/11/2016

#6PisanieTemat: Re: Braum: The Heart of Freljord - gotowa!   Sob Sty 21, 2017 8:49 pm

Kartę akceptuję.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


#7PisanieTemat: Re: Braum: The Heart of Freljord - gotowa!   

Powrót do góry Go down
 
Braum: The Heart of Freljord - gotowa!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Last Bastion :: 

Strefa Gracza

 :: Karty Postaci :: Zaakceptowane Karty
-
Wymiana
Forum oparte na realiach gry firmy Riot Games, League of Legends. Styl został wykonany przez Przyczajoną Grafikę z Monochrome Layouts. Prosimy uprzejmie o niekopiowanie treści zamieszczonych na łamach forum.
Fragment kodu w ogłoszeniach: ©corazon