IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Placyk na przedmieściach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar

Miano : Lex i Xel
Liczba postów : 16
Dołączył/a : 13/12/2016

#1PisanieTemat: Placyk na przedmieściach   Sob Lut 04, 2017 7:59 pm

Gecko przybył do Zaun całkiem niedawno, szukając okazji do zarobienia kilku dodatkowych monet i zjedzenia ciepłego posiłku w karczmie. Część miasta, do której zawitał wyglądała w miarę spokojnie. Znając złą sławę miasta, celowo szukał jakichś bezpieczniejszych - przynajmniej pozornie - miejsc. Ta dzielnica wyglądała na dość cichą. Nie przywitał go co prawda gwar dzieci, ciekawych jego sztuki, ale nie spotkał też zbirów i ćpunów, czyhających na jego sakiewkę i życie. Miasto wydawało się tu dziwnie śpiące. Mało ludzi chodziło po ulicach, bazarek w tej dzielnicy nie był wyjątkowo oblegany. Zdawało się to dobre miejsce do odpoczynku i wyciszenia, o ile w ogóle można powiedzieć tak o jakiejkolwiek części tego przeklętego miasta. Z drugiej zaś strony, mogło to być o tyle dobre, że mieszkańcom mogło by się przydać trochę rozrywki.

Na wjeździe powitał Cię tylko odźwierny, pilnujący bramy wjazdowej na zamknięte osiedle. Nie sprawiał problemu, nie wyganiał Cię jako włóczęgi. Co więcej, wskazał Ci nawet miejsce, w którym mogłeś postawić swą przyczepę - mały, trawiasty placyk otoczony ze wszystkich stron budynkami. Było to zapewne wspólne, wewnętrzne podwórze, między szarymi, jak wszystko w tym mieście blokami. Nic nie wskazywało, by miało tu być niebezpiecznie, lecz stanie po środku gołego niemal placu, które otoczone były masą okiennic, niczym okręty wojenne z otwartymi ambrazurami, nie przyprawiało go o poczucie komfortu. Niebo niemal w całości przysłonięte było chmurami, jak zwykle w Zaun.

Zdążyłeś już się "zakwaterować" i po chwili odpoczynku, chciałeś zabrać się do przygotowywania pierwszego występu, w tym zapomnianym przez Boga miejscu. Nim jednak zdążyłeś zrobić cokolwiek, usłyszałeś stukanie, które najwyraźniej dobiegało z twoich drzwi. Poszedłeś więc by je otworzyć, a gdy tylko je otworzyłeś, Twoim oczom ukazała się dziwna, biała twarz z czerwonymi rogami, przypominająca jakiegoś demona. W pierwszej chwili mogłeś poczuć się zaskoczony, zszokowany, lecz po chwili, gdy przyjrzałeś się nieruchomemu obiektowi, doszło do Ciebie, że to maska, która w dodatku podtrzymywana jest przez czyjąś rękę. Po chwili zza futryny wyprysnął młodszy mężczyzna, z burzą brązowych włosów na głowię. Szybko poznałeś, że jest to Demacjanin, niejaki Januar Flynn, komik, którego poznałeś niegdyś, podczas swoich wypraw.
- Witaj Shaco! - powitał Cię, choć nie Twym imieniem, co mogło wydać Ci się podejrzane, lecz nawet jeśli, to to uczucie jakoś szybko zniknęło.
- Cóż to za zrządzenie losu, że się tu spotykamy, stary druhu! Gdy tylko zobaczyłem Twój wóz, od razu wiedziałem że to Ty i stwierdziłem że musimy się zobaczyć, no i oczywiście wypić razem! - Mężczyzna szczerzył się do Ciebie perlistymi ząbkami, widocznie rozentuzjazmowany tym spotkaniem. Wyglądał wyjątkowo schludnie, choć miał chyba jakoś nienaturalnie mocno podkrążone oczy.
-Chyba Ci nie przeszkadzam? A z resztą! I tak nie sugerował bym Ci robić dziś pierwszego przedstawienia. Osiedle jakieś takie martwe, sam nie mogłem dziś znaleźć publiki, nie wiem gdzie wszystkich nagle wywiało. Ale cóż, możemy zawsze razem poświętować - trącił Cię w ramię - Może wpadnę do Ciebie dziś wieczorem? Teraz muszę jeszcze zrobić kilka rzeczy. Poza tym, mam jeszcze pewną specjalną, hmm... Sugestie, w swoim namiocie. Wiem że nie odmówisz, nigdy nie gardziłeś dobrym trunkiem. Co Ty na to? - Chłopak skończył i spojrzał na Ciebie wesoło. A przynajmniej tak Ci się wydawało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : za dnia Gecko Milst, w nocy Shaco
Liczba postów : 10
Dołączył/a : 23/01/2017

#2PisanieTemat: Re: Placyk na przedmieściach   Nie Lut 05, 2017 6:18 pm

Dla Gecko obecność dzieci zawsze oznaczała jakieś bezpieczeństwo - w końcu rodzice pozwolili im tutaj przebywać, wiedząc, że nic się im nie stanie. Cóż, jakoś takiego miejsca lalkarz nie znalazł, ale nocleg pomiędzy blokami też nie był zły. Jakbyś coś się działo, mieszkańcy od razu by zareagowali i może by pomogli. Lub wezwali coś na kształt policji. W końcu nie zna on zbytnio układu tego miasta, więc czy jest tutaj organ państwa odpowiedzialny za ochronę, nie ma bladego pojęcia.
Po zaparkowaniu na zielonej wyspie w betonowej dżungli, przystąpił do tego co miał w zwyczaju zrobić zazwyczaj na początku - wyciągnięciu i postawieniu swego logo. Nic wielkie, ot kilka desek nabitych na stojak, również z drewna, z pięknie wymalowanymi literami we dwóch kolorach: żółtym i fioletowym. Wszystkie układały się w proste zdanie "Gecko lalkarz, dziś przedstawienie lalek". Ale jak to bywa, nie miał tego w złożonego, a w częściach, bo w końcu gdzie miałby to zmieścić na tak małej przestrzeni? Raz dwa wygrzebał z kufra trzy części i kawałek liny. Cofnął się do tyłu na czworaka wszystko trzymając, już zszedł gdy... nagle twarz diabła wyskoczyła mu przed twarzą! Miał już wszystko rzucić na nią i uciekać tam gdzie pieprz rośnie, gdyby nie jakiś facet. Takiego mu stracha napędził, że nie zorientował się jak go nazwał.
- Ch-chcesz by na zawał zszedł!? - wydusił z siebie będąc jeszcze częściowo sparaliżowany z przerażenia.
- J-jeszcze moment i bym rzucił ci tym wszystkim na mordę! Wtedy byś się tak nie śmiał! - rzucił zdenerwowanych na ziemię cały sprzęt i ocierając ręką głowę z zimnego potu.
Po chwili ochłonął, wysłuchał i przetrawił wszystko co mu powiedziano. I tak i tak musi się rozpakować na czas pobytu, więc jak postawi logo, będzie przynajmniej wiadomo, że tu jest. A zmiana napisu to tylko jakieś pięć minut roboty. Ot zamazać "dzisiaj", a na jego miejscu skrobnąć "jutro". Pytanie tylko czy ma farbę która jeszcze nie wyschła...
- I już wiesz, że nie odmówię. Tylko nie dużo, bo jutro nie dam rady wystawić przedstawienia. A, właśnie. Znasz może jakieś historię o Zaun? No i co z tym ludem? Nigdzie nie widziałem mojej ulubionej widowni. - zapytał zakładając ręce na siebie i oglądając okolice. Praktycznie nic poza blokami, odźwiernym i kilkoma ludźmi, którzy mogli pomylić mu się z oparami z studzienek kanalizacyjnych. I jeszcze to powietrze, musiał przez nie powoli oddychać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Lex i Xel
Liczba postów : 16
Dołączył/a : 13/12/2016

#3PisanieTemat: Re: Placyk na przedmieściach   Pon Lut 13, 2017 5:22 pm

Im bardziej przyglądałeś się gościowi, tym bardziej wydawał Ci się jakiś dziwny. Po chwili, miałeś już wrażenie, że oczy chłopaka są jakieś... Puste...
- Spokojnie! Ja też muszę jakoś zarobić na siebie. Hmm - zamyślił się - Historyjek celowanych w Zaun nie znam za bardzo, no chyba że ta o szczurowatym stworem, pełzającym po kanałach! Albo... - w jego oczach pojawił się po raz pierwszy dziwny błysk. - Ta o Władcy Marionetek. Coś idealnie dla Ciebie staruszku! - rzekł, po czym zachichotał dziwnie. Wtem, przez drzwi wdarł się lodowaty podmuch wiatru, sprawiając że przeszła Cię gęsia skórka. Ponadto, zrobiło się troszkę ciemniej. Może to tylko grubsza od pozostałych chmura przesłoniła słońce...
- Ale dobra, opowiem Ci wieczorem, trzymaj się Gecko! - znów połyskując ząbkami, opuścił Twoją przyczepę.

Montując szyld przed swym mobilnym mieszkaniem, dostrzegłeś w końcu coś, na co liczyłeś spotkać od razu. Kilkadziesiąt metrów przez tobą, stałą nieruchomo dziewczynka, w różowej sukience w białe grochy. Jasne, złociste włosy miała związane w dwa kucyki, spływające po jej ramionach. Głowę miała pochyloną w przód, a jej czarne oczy patrzyły centralnie na Ciebie. Kawałek przed nią, na trawie, leżała czerwona, gumowa piłka, najprawdopodobniej należąca do niej. Ona jednak stała, jakby przed jej stopami rozciągała się niewidzialna granica, której nie mogła przekroczyć. Patrzyła na Ciebie, lecz w jej oczach nie było prośby, ciekawości, czy nawet zawstydzenia. Po prostu stała i patrzyła, bez żadnych emocji, nieruchomo jak drewniana kukła.

Wokół nie było natomiast widać żadnej, żywej duszy. Panowała też względna cisza. Poza szumem w kilku nędznych, na wpół uschniętych krzaczków i nieustannym, cichym, a jednak trafiającym do mózgu buczeniem, dochodzącym zapewne albo z którejś z fabryk w oddali, lub studzienek kanalizacyjnych w chodniku. Wiatr wiał lekko, a chmury zmieszane ze smogiem przesuwały się mozolnie po sklepieniu, a Tobie wydawało się że jest coraz ciemniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


#4PisanieTemat: Re: Placyk na przedmieściach   

Powrót do góry Go down
 
Placyk na przedmieściach
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Last Bastion :: 

Kontynent Valoran

 :: Zaun :: Sektory Mieszkalne
-
Wymiana
Forum oparte na realiach gry firmy Riot Games, League of Legends. Styl został wykonany przez Przyczajoną Grafikę z Monochrome Layouts. Prosimy uprzejmie o niekopiowanie treści zamieszczonych na łamach forum.
Fragment kodu w ogłoszeniach: ©corazon