IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 KP 1808

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar

Miano : 1808
Liczba postów : 12
Dołączył/a : 20/12/2016
Wiek : 21
Skąd : Kalisz

#1PisanieTemat: KP 1808   Pią Gru 23, 2016 10:34 pm

Imię i nazwisko: 1808
Tytuł: Łącznik

Wiek: 12 lat

Rasa: Z wyglądu przypomina człowieka jednak w jego genach są cząstki wielu ras m.in. człowieka, pół-anioła, yordla i demona. Największą część stanowi jednak ta pierwsza rasa przez co wyglądem przypomina stanowczo człowieka. Geny pozostałych ras nie są na tyle silne aby oddziaływać w jakikolwiek sposób na wygląd czy też charakter. Póki co.

Miejsce pochodzenia: Piltover

Przynależność: Neutralny


Wygląd: KLIK

Charakter: Trudno jednoznacznie określić cechy charakteru 1808 bowiem stara on dostosować się nim do danej sytuacji. Jeżeli wie, że będzie miał z tego zyski stara się być miły i pomóc, natomiast kiedy jakieś działanie potencjalnie nie przyniesie mu nic dobrego, stara się trzymać od takiego czynu z dala. Ponadto często na jego decyzje ma wpływ pięć pozostałych charakterów. Każdy z owych pięciu jest inny przez co nie raz w danym momencie chłopiec musi sam ocenić, któraż to decyzja z podanych będzie najlepsza. Gdyby zaszła jednak potrzeba określić indywidualny charakter naszego dzieciaczka, można by to zrobić dość szybko i krótko, bowiem nie ukształtował się jeszcze w pełni. Przede wszystkim na początku trzeba zaznaczyć, iż jest bardzo strachliwy. Jakiekolwiek kontakty z innymi ludźmi przychodzą mu z trudnością. Nie zdarzyło się, że zagadał pierwszy do kogoś tylko po to, żeby porozmawiać o pogodzie, polityce czy religii. Najczęstszym pytaniem jakie zadawał, gdy już z kimś rozmawiał było „przepraszam, którędy do jadłodajni dla bezdomnych?”. Poza tym jest strasznym zazdrośnikiem. Nienawidzi patrzeć na szczęście innych, pewnie z powodu tego, iż sam go nigdy nie doświadczył. Usilnie jednak stara się go szukać. Póki co, bezskutecznie. No i uwielbia słodycze. Które dziecko nie lubi słodyczy?

Umiejętności:
Braterstwo – umiejętność nabyta za sprawą magicznych tatuaży, które pojawiły się… nie wiadomo skąd. Ogromną zaletą Braterstwa jest możliwość komunikacji między całą szóstką. Miejscem spotkań jest głowa 1808, gdzie wymieniane są poglądy na wszelkie sprawy. Czym jednak dalej tym ciężej usłyszeć się. Po przekroczeniu granicy dwóch kilometrów odległości między członkami, komunikacja jest już niemożliwa.

Symbioza – 1808 potrafi uwalniać ze swojego ciała innych braci. Dzięki tatuażom znajdującym się na ciele dwunastolatka, mogą oni magicznie pobierać tlen z otoczenia przez co nie umrą, przynajmniej z powodu jego niedostatku. Każdemu takiemu uwolnieniu a potem ponownemu powrocie do głównego ciała towarzyszy ogromny, obustronny ból. Aktualnie moc ogranicza się do uwolnienia jednej osoby na najdłużej godzinę po czym musi nastąpić solidny odpoczynek. Uwolnienie przebiega poprzez otwarcie się ciała w miejscu, w którym znajduje się tatuaż odpowiedzialny za danego brata, wypłynięcie z niego dziwnej, czarnej mazi, która po chwili kształtuje się w człowieka. Natomiast gdy mija określony czas przywołania, dane ciało po prostu się rozpuszcza.

Wyjątkowy organizm – poprzez szereg zabiegów i doświadczeń na ciele 1808, nie musi on jeść ani pić. Sen jest jedyną z podstawowych potrzeb jakie odczuwa. Oczywiście gdy coś zje lub się napije, nic mu się nie stanie, jednak w tym wypadku będzie musiał odbyć w przyszłości związane z tym potrzeby wydalania. Oczywiście reszta gromadki również posiada tę zdolność. Zdolność ta ma swoje źródło w tatuażach, które pobierają moc magiczną z atmosfery.


Ciepłe myśli – zdolność pozwala na mentalne mobilizowanie zarówno braci jak i innych ludzi (tylko tych, do których 1808 żywi pozytywne uczucia). Wystarczy sama myśl chłopaka, a już towarzysz, który przegrywa walkę i zamierza się poddać, znajduje nagle powód do zwycięstwa i chęci do dalszego konkurowania. Działa tylko w przypadku mobilizowania i zwiększenia motywacji, nigdy w drugą stronę.

Ekwipunek/złoto:
Plecak- w środku trochę jedzenia długoterminowego zapakowanego w szmatkę, kilogram krówek i 200 monet.
Ponad to w plecaku 1808 nosi karabin snajperski rozłożony na części, który za każdym razem musi składać i rozkładać Snipe. Właśnie z tego powodu do torby nie mieści się miś :/ Do tego w plecaku znajduje się pięć magazynków, każdy po 10 naboi.

Ciekawostki fabularne:
- Uwielbia słodycze
- Nie wie zbyt wiele o świecie. Jego wiedza ogranicza się do minimum przez co woli nie udzielać się na niektóre tematy.

Historia: Szczęście mi dopisało, że urodziłem się w tych czasach. Chwila, czy moje powstanie można w ogóle nazwać narodzinami? Nie jestem co do tego pewien. Mój „ojciec” Allai Theron był naukowcem. Jak i wielu innych miał fioła na punkcie sukcesu. Chciał go osiągnąć za wszelką cenę. Niestety jego badania nie były zbyt szanowane w Piltover bowiem za cel obrał sobie stworzenie istoty perfekcyjnej, pozbawionej wszelkich wad, silnej i przede wszystkim, posłusznej mu. I tak mijało jego życie. Całe dni w laboratorium i niemalże nic więcej. Okoliczna władza nie zamierzała jednak długo tolerować jego działań przez co ukrywał się latami. Posiadając szemrane wpływy udało mu się zniknąć a następnie w laboratorium łączyć przeróżne istoty i powoływać je do życia. Mieszanki ludzi z demonami, demonów z aniołami, yordlów z psami i wiele więcej. Żadna z tych istot nie potrafiła jednak przeżyć poza „probówą”. Czemu probówa? Bo probówka jest mała, a probówa to ogromny pojemnik wypełniony specjalnym płynem, w którym owe istoty przebywały i rosły. Jednym z nich byłem ja, 1808. Nie rozumiałem tego co się dzieje ani czemu to się dzieje. Każdy dzień był dla mnie taki sam. Za dnia spoglądałem przed siebie w kierunku tablicy wypełnionej napisami, których nie rozumiałem. Nocą natomiast wzrokiem szpiegowałem mojego twórcę, który zapewne uosabiał się z Bogiem. Wiele razy mówił do mnie „Witaj kochanieńki, jesteś pierwszy, który widzi, zapoczątkujesz coś niesamowitego, tylko nie umieraj mi tu jeszcze”. Czemu jednak miałbym umrzeć? Czy ktoś chciał mnie zabić w zemście? Czy zrobiłem komuś coś złego, złamałem prawo albo po prostu byłem niegrzeczny? Nie rozumiałem tego aż do dnia, w którym moje „rodzeństwo” zaczęło umierać. Coraz to kolejni „bracia” zaczynali reagować na słowa naukowca, niektórzy okazywali nawet chęci do jakichś działań. Wykonywali dziwne ruchy, których ja nie byłem w stanie wykonać. To jednak co potrafili zrobić oni, doprowadziło do tego, iż nasz stworzyciel uznał, że są gotowi opuścić płyn. Nie długo jednak trzeba było czekać na efekty. Z każdą kolejną ubywającą kroplą byli coraz słabsi. Gdy objętość spadła do połowy początkowego stanu, zaczęli umierać. Wprawiło to naukowca w nie lada szał. Zaczął uderzać w szkło i krzyczeć. W końcu wziął w złości jakiś kij i po kolei zaczął niszczyć kolejne pojemniki. Wszyscy mieliśmy umrzeć, ja i moi bracia. Pierwszy raz odczułem coś takiego jak strach. Świadomość, że zaraz przyjdzie na mnie kolei, że to mój pojemnik zostanie rozbity, ciecz z niego wypłynie a ja będę słabł, słabł i w końcu umrę. I stało się. Zamach, uderzenie i trzask! Mój oprawca spojrzał na mnie z obrzydzeniem po czym ruszył dalej. Moje obawy spełniały się aż w końcu płyn się skończył a ja… nadal żyłem! Nie rozumiałem co się stało ani czemu nie podzieliłem losu innych. Siedziałem tak nieruchomo otoczony szkłem i zastanawiałem się nad tym co będzie teraz ze mną. W końcu wrócił mój oprawca. Jakież było jego zdziwienie, gdy jako jedyny nadal żyłem. Wystarczyło jednak przez dwie sekundy wymieniać z nim spojrzenia, aby wiedzieć, że znów coś planuje. Nie minęło piętnaście minut a znalazłem się na zimnym metalowym stole, przypięty jakimiś dziwnymi, skórzanymi kajdankami. Jakby to miało coś zmienić. Przecież i tak nie potrafiłem się ruszać. Spoglądałem tylko, cały czas głowiąc się co teraz ze mną będzie. Kolejny kwadrans minął mi na oczekiwaniu i przewidywaniu różnych scenariuszy. W żadnym z nich jednak nie wyimaginowałem sobie tego, co zostało mi zagwarantowane. Przez całą noc podawano mi dożylnie różne substancje, sprawdzano moje reakcje na nie i pobierano krew do badań. Czerwona posoka była wszędzie, wydobywała się zarówno z moich ust jak i z nosa czy też uszu. Każdy kolejny zastrzyk gwarantował mi taki ból, że aż zacząłem płakać. Na myśl nasuwało mi się tylko pytanie: „Czemu?”.

Gdy naukowiec miał dość, ponownie uwięził mnie w szklanym naczyniu z płynem. Przez kilka następnych miesięcy miałem spokój, dostrzegłem jedynie jak genetyk pracuje nad czymś. Nie byłem do końca pewny, jednak gdzieś sięgałem pomysł, że może to być związane z tamtą pamiętną nocą. I miałem racje. Równy rok po tamtym dniu, napełnione zostały kolejne „probówy” a do mnie dołączyło kilku towarzyszy, którzy dzielili moje geny. Przez kolejne lata obserwowałem jak rosną i dojrzewają. Gdy minęło jakoś dziesięć lat od mojego „poczęcia” zacząłem miewać sny, co było dziwne ze względu na fakt, iż wcześniej się to nie zdarzało. W moich snach jakaś dziwna, otoczona fioletową mgłą istota odwiedzała mnie. Nie rozmawialiśmy jednak. Ograniczaliśmy się do spojrzeń i prostego gestu zetknięcia otwartych rąk pomiędzy którymi było szkło. Gdy dochodziło do tego momentu, za każdym razem słyszałem puknięcie w szkło a istota wyparowywała. Zamiast niej pojawiał się sami wiecie kto. Nawet nie wiem czy nie przestałem gdzieś w międzyczasie rozróżniać snu od rzeczywistości.

Mijały kolejne dni a sen nie ustawał. Dodatkowo zacząłem odczuwać jakąś dziwną więź z innymi wytworami naszego Pana. Jakby nasze myśli się jednoczyły w mojej głowie. Odbywałem z nimi jakby telepatyczne rozmowy, wymienialiśmy się poglądami i odczuciami. Zapoczątkowało to kształtowanie mojego charakteru. Mimo tego, że „bracia” byli młodsi ode mnie, dojrzewali o wiele szybciej, wykonywali ruchy i mieli własne zdanie na wiele tematów, związanych głównie z naszym pobytem. Wielu z nich chciało się wydostać z tego miejsca, w tym ja. Nie byłem jednak w stanie do tego doprowadzić. Zresztą, nawet gdyby się udało to co dalej? Nie potrafiłem poruszać ciałem, co zatem bym począł?

Któregoś dnia Twórca był dziwny. Wykonywał jakieś dziwne zabiegi, poruszał się po laboratorium jakby go nie znał i rozmawiał z nami o wiele więcej niż zawsze. Zdarzyło się nawet zobaczyć uśmiech na jego ustach co nie było raczej widokiem częstym. Tego dnia zdarzyło się także wiele eksperymentów jak tej pamiętnej nocy. Nie były one jednak tak bolesne jak poprzednio, toteż szczególnie nie zanosiło się, co by ten dzień miał mi zapaść w pamięć, przynajmniej z początku. Nie minął jednak miesiąc a zacząłem odczuwać działanie podanych mi środków. Zaczęło się od palców, potem delikatna możliwość poruszania kończynami aż niemalże swoboda w wykonywaniu wszelkich ruchów. To co jednak się ze mną stało po zabiegu, zachowałem w tajemnicy przed naukowcem. Wolałem, aby póki co się o tym nie dowiedział.

Proces ukrywania moich nowych „super zdolności” nie trwał długo. Osobiście tego nie rozumiałem, ale „ojciec” wielokrotnie powtarzał, że lepiej aby władze się nie dowiedziały, że nadal tu siedzi, inaczej mogliby przeszkodzić mu. I przyszedł ten dzień. Leżałem wtedy po raz kolejny na zimnym, metalowym stole. Od jakiegoś czasu nie miałem kontaktu z pozostałymi, nie potrafiliśmy się już komunikować. Zamiast tego, na moim ciele zaczęły pojawiać się dziwne tatuaże. Cały proces sprawiał mi nie lada ból, przez co niejednokrotnie płakałem. Jego jednak to nie obchodziło. Podczas gdy „twórca” przeprowadzał mi rutynową kontrolę, pojawili się. Na nic zdało się jakiekolwiek tłumaczenie. Szybka akcja, kajdanki i po robocie. A co z nami? Mnie z powrotem zamknęli w pojemniku na czas wyjaśnienia akcji a cały teren obstawili.

Przez równy miesiąc nie działo się nic. Nie pojawiał się nikt kto miałby się nami zająć. Uwolnić nas, dalej badać czy cokolwiek innego. Ból od nietypowych tatuaży narastał z dnia na dzień. Aż do momentu, w którym pojawił się stwór znany mi ze snów. Zbliżył się powolnie do szklanego pojemnika i delikatnym ruchem dotknął go. Natychmiastowo wszystkie szkła w laboratorium pękły a my wylaliśmy się na zewnątrz. Minęło raptem kilka sekund a zjawił się jeden ze strażników. Rozejrzał się po czym wybiegł wołając pozostałych. Zanim zdążyli wrócić, wszystko się skończyło. Zaczęli umierać. Po kolei, wszyscy. Najpierw najmłodsi. W minutę umarło około piętnaście osobników. W następną minutę umarła kolejna trzydziestka. W ten sposób pozostało nas raptem sześciu. Ja i najstarsza piątka. Mi ludzkie powietrze nie było straszne jednak oni powoli tracili życie. Pomimo tego, że nigdy nie zamieniliśmy normalnie słowa, odczuliśmy jakąś nietypową więź. Zaczęliśmy się zbliżać do siebie. Gdy już nasze ciała się zetknęły, poczułem ogromny ból. Omacko zacząłem się łapać za różne części ciała jakby to miało mi jakoś pomóc. Ból nie ustawał, wręcz przeciwnie. Łzy zaczęły spływać mi po policzkach a reszta ocalałych przyglądała się mi. Tatuaże na moim ciele zaczęły intensywnie świecić a moi towarzysze… parować. Znikali, jeden za drugim, a po zniknięciu każdego z nich, otrzymywałem solidnego „kopa” bólu. Gdy wszyscy wyparowali, ból ustał. Potem poczułem tylko mocne uderzenie w głowę i straciłem przytomność.

Obudziłem się na łóżku w jakimś pomieszczeniu. Byłem ubrany a obok łóżka leżał plecak. Na stoliku znajdowała się kartka „Gdy przyjdzie pora spłacisz dług, odezwę się”. Kto był nadawcą, co zrobił, nie miałem pojęcia. Wziąłem plecak i opuściłem pokój, byłem w jakiejś karczmie. Bałem się, więc natychmiast skierowałem się do drzwi po czym opuściłem budynek znajdując się w samym środku nieznanego mi miasta nie mając pojęcia o tym jak przetrwać. Byłem bardziej bezbronny niż dziecko po narodzinach.

O dziwo szybko zacząłem sobie radzić. Opuściłem miasto i trafiłem na jakąś wieś. Tam przygarnęła mnie jakaś starsza, bezdzietna parka. Zapewnili mi nocleg i zaczęli traktować jak własne dziecko. Pomimo tego, że nie byłem doświadczony życiem, rozumiałem wiele rzeczy. Przez miesiąc pobytu u nich zacząłem rozumieć wcześniejsze wydarzenia. Ponownie zacząłem słyszeć głosy „rodzeństwa”. Cała piątka, która wtedy wyparowała była wewnątrz mnie. Byliśmy jednością jednak mieliśmy różne poglądy nawet na najprostsze sprawy. Coś co jednego irytowało, pozostałych śmieszyło. Z czasem udało mi się uwalniać ich z mojego ciała, początkowo pojedynczo na krótki czas, z czasem po kilku na dłużej. Niestety, za każdym razem towarzyszył temu ogromny ból.

Po trzech miesiącach pobytu na farmie, opuściłem ją. W sumie to uciekłem nocą, w tajemnicy, nie zostawiając po sobie nic, biorąc na drogę kilka monet i podstawowe wyposażenie. Ruszył w nieznanym mi kierunku z chęcią rozwijania się.



Onna
Spoiler:
 
Bar
Spoiler:
 
Spiriteye
Spoiler:
 

Snipe
Spoiler:
 

Nate
Spoiler:
 


Ostatnio zmieniony przez Torre dnia Wto Gru 27, 2016 1:57 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Arthezil Terraco
Liczba postów : 126
Dołączył/a : 09/12/2016
Wiek : 18
Skąd : Tam gdzie masz forum ekonomiczne :P

#2PisanieTemat: Re: KP 1808   Wto Gru 27, 2016 1:05 am

A więc, witam na forum, będę twoim oceniającym. Od razu przejdźmy do najbardziej rzucających się mi w oczy:
1. Rasa. Wymień je, a przynajmniej kilka, bo to że z wyglądu przypomina człowieka, to trochę za mało. Może to akurat repitilianin, bo ma gadzi język, którego akurat nie widać na obrazku? Możesz to również podpiąć pod wygląd.
2. Braterstwo. Słyszysz szepty w głowie, jeżeli nie jesteście połączeni ze sobą, w zasięgu do dwóch kilometrów. Im dalej, tym ciszej, a po przekroczeniu tej granicy, nie słyszycie się.
3. Symbioza. Opisz dodatkowo jak się od ciebie oddzielają/wyrastają. Na start proponuję móc "wypuścić" jedną osobę na czas około godziny. Potem odpoczynek, dłuuugi odpoczynek. Np. przespana noc.
4. Wyjątkowy organizm. W takim razie musisz mieć jakieś inne źródło energii, skoro jesz i pijesz dla przyjemności. Twoja postać o nim nie musi wiedzieć, ale ktoś inny może je zobaczyć (jeżeli jest to np. magia, to jako dżinn będę mógł ją zobaczyć).
5. Ciepłe myśli. W sumie nie mam zastrzeżeń, ale żebyś mi tu nie dostawał nagle takiego kopa jak w DB.
6. Ekwipunek. Wywal lidl, daj sobie jakąś szmatkę. Póki co z plastikiem w uniwersum lol'a jako tako nie spotkaliśmy, więc wolałbym aby tak zostało. Zresztą to niewielki szczegół, ale czepiam się takich rzeczy. Opisz wygląd plecaka/daj zdjęcie. Sprecyzuj ilość monet i jakie to cukierki :kappa:

Onna:
Natychmiastowe zamrożenie zmień na stopniowe, ale po takim pocałunku wystarczy jakieś 20 sekund by resztę człowieka zamrozić. Oczywiście będzie on nadal żył. W zależności od tego jak silna jest ofiara, dwa lub więcej pocałunków (2 na zwykłego, szarego człowieka. Na pozostałych więcej), może ją całkowicie zamienić w lodową statuę. Do podmuch dopisz jak silni jest (wiatr) oraz jaki obszar w przybliżeniu obejmuje. Wiadomo, może raz mocniej, raz słabiej.

Bar:
Dopisz jakich mniej więcej rozmiarów może tworzyć te tarcze.

Spiriteye:
Grafika nie działa, do naprawy. A co do broni, jest niskiej jakości (póki co), ale nie kiepskiej. Cała broń jest jednolita, więc nie można jej rozłożyć na części, a jedynie połamać. maksymalnie do dwóch broni przy jednym uwolnieniu (póki co), ponieważ nie jest w całości z metali, więc i te kiedyś muszą się w nim skończyć. Największa broń na chwilę obecną (całkowicie ze stali) to claymore/taka mała włócznia bardziej nadająca się do rzucania niż walki wręcz.

Snipe:
Okej, ale musi sobie wcześniej załatwić broń (nie pojawia się z nią). Dodatkowo, amunicja, każdy pocisk z osobna, musi zostać przez niego przytrzymany przez moment, aby uzyskał jakiś magiczny efekt. Na start 15 kul/naboi/pocisków, a w przyszłości możesz śmiało to podbijać poprzez trening itp.

Nate:
Zrozumie zwierzęta, ale tak jak ja to co gadają w anime poprzez patrzenie na napisy xd
Zrozumie większość, załapie o co chodzi, ale w słowo w słowo nie przetłumaczy. Póki co. Co do talentu muzycznego, musi poświęcić taki jeden dłuższy pobyt w karczmie, aby nauczyć się piosenki. Albo nawet dwóch.


Ogólnie jest dobrze. Jakoś nie znalazłem błędów stylistycznych (poza tą grafiką), więc po poprawie prawdopodobnie dam akcept. Jak coś nie pasuje/nie zgadasz się z tym, możemy się targować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : 1808
Liczba postów : 12
Dołączył/a : 20/12/2016
Wiek : 21
Skąd : Kalisz

#3PisanieTemat: Re: KP 1808   Wto Gru 27, 2016 1:32 pm

Edytowane
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Arthezil Terraco
Liczba postów : 126
Dołączył/a : 09/12/2016
Wiek : 18
Skąd : Tam gdzie masz forum ekonomiczne :P

#4PisanieTemat: Re: KP 1808   Wto Gru 27, 2016 1:51 pm

Okej, wszystko ładnie poprawione. Jak rozumiem, karabin snajperski taki jak na obrazku ma Snipe + dopisz ile magazynków po ile naboi masz.
Zastanawiam się jeszcze tylko, czy kontrola pogody podchodzi akurat pod druidów... więc proponuję w tej sytuacji tak: potrafi on ją przewidzieć całkiem dokładnie (jak pogodynki w telewizji). Natomiast jej przywoływani i lepsze przepowiadanie musiałby się nauczyć od kogoś (druid/elemetalista), co powinno pójść mu łatwo, ze względu że miłuje naturę.

I to byłoby na tyle. jeszcze te dwie rzeczy i daję akcept.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : 1808
Liczba postów : 12
Dołączył/a : 20/12/2016
Wiek : 21
Skąd : Kalisz

#5PisanieTemat: Re: KP 1808   Wto Gru 27, 2016 1:57 pm

Pięć magazynków po 10 naboi w jednym, z pogodą też zmienione.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Arthezil Terraco
Liczba postów : 126
Dołączył/a : 09/12/2016
Wiek : 18
Skąd : Tam gdzie masz forum ekonomiczne :P

#6PisanieTemat: Re: KP 1808   Wto Gru 27, 2016 2:01 pm

Akcept. Pamiętaj tylko, że karabin snajperski i magazynki do niego nieco ważą ;)
I ustaw sobie avatar :thomas:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar

Miano : Thresh
Liczba postów : 91
Dołączył/a : 26/11/2016

#7PisanieTemat: Re: KP 1808   Wto Gru 27, 2016 3:08 pm

Również akceptuję, zamykam temat. Życzę miłej gry. ♥


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


#8PisanieTemat: Re: KP 1808   

Powrót do góry Go down
 
KP 1808
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Last Bastion :: 

Institute of War

 :: Porzucone i uśmiercone
-
Wymiana
Forum oparte na realiach gry firmy Riot Games, League of Legends. Styl został wykonany przez Przyczajoną Grafikę z Monochrome Layouts. Prosimy uprzejmie o niekopiowanie treści zamieszczonych na łamach forum.
Fragment kodu w ogłoszeniach: ©corazon